Genoa obroniła się przed spadkiem! Jagiełło z asystą

Goran Pandev
Goran Pandev fot. Grzegorz Wajda

Przed rozpoczęciem ostatniej kolejki Serie A w tym sezonie, Genoa miała punkt przewagi nad Lecce. Obie drużyny stanęły do boju o utrzymanie na własnym terenie. Ekipa z Genui odniosła cenne zwycięstwo nad Hellas Weroną 3:0. Natomiast mecz na Stadio Via del Mare już na samym początku nie ułożył się po myśli gospodarzy. Ostatecznie Lecce musiało uznać wyższość Parmy 3:4 i żegna się z grą w najwyższej klasie rozgrywkowej we Włoszech.

Czytaj dalej…

Genoa CFC – Hellas Werona

Rossoblu z Filipem Jagiełło w składzie umiejętnie wykorzystali atut własnego boiska, zaś presja towarzysząca im w ostatnich dniach podziałała wyłącznie motywująco. Genoa wyszła na prowadzenie już w 13. minucie. Po dośrodkowaniu Leragera z prawej strony boiska piłkę w powietrzu dopadł Sanabria i wpakował ją do siatki głową.

Gospodarze podwyższyli prowadzenie kilka minut później. Ponownie na listę strzelców wpisał się Antonio Sanabria. Tym razem napastnik wykorzystał prostopadłe podanie Pandeva. W akcji sam na sam z bramkarzem Paragwajczyk technicznym strzałem w stronę lewego słupka wprawił w euforie cały sztab szkoleniowy Czerwono-niebieskich.

Po szybkiej wymianie ciosów tempo meczu zwolniło, jednak nie był to koniec emocji. Tuż przed przerwą do wykonania rzutu rożnego podszedł Jagiełło. Po chwili Polak posłał futbolówkę wprost na głowę Romero. Obrońca nie miał łatwego zadania, ale zdołał oddać strzał z główki, który kompletnie zaskoczył bramkarza Werony, a także przekreślił jakiekolwiek szansę na zniwelowanie strat.

W drugiej połowie rywalizacja zrobiła się bardziej statyczna. Genoa za wszelką cenę chciała utrzymać prowadzenie, choć od 60. minuty grała w osłabieniu. Drugą żółtą kartkę zobaczył Romero. Gracze z Werony szukali swoich szans w stałych fragmentach gry, ale ostatecznie nie zdołali zbliżyć się do swoich przeciwników. W doliczonym czasie gry doszło do niepotrzebnych przepychanek, za co czerwoną kartkę zobaczył Cassata oraz Amrabat. Dzięki dzisiejszej wygranej Rossoblu zostają w Serie A. Natomiast Hellas po dotkliwej porażce na Stadio Luigi Ferraris zajmuję 9. lokatę na koniec sezonu 2019/20.

US Lecce – Parma Calcio

Giallorossi gorzej nie mogli rozpocząć najważniejszego spotkania w tym sezonie. Lecce musiało liczyć na potknięcie podopiecznych Davide Nicoli, ale zaraz po rozpoczęciu meczu sami przegrywali, w dodatku po bramce samobójczej. Była 11. minuta, gdy piłka po odbiciu się od słupka nabiła nogę Lucioniego i wpadła do siatki. Taki obrót spraw podciął skrzydła gospodarzom, którzy przez dalszą część pierwszej połowy mieli spore problemy, aby wrócić do wyścigu o utrzymanie.

Parma nie zamierzała odpuszczać. W 24. minucie prowadzenie podwyższył Caprari. Włoch bez większego zastanowienia oddał techniczny strzał ze skraju szesnastki, a futbolówka po uderzeniu wpadła wprost pod poprzeczkę.

Kiedy wydawało się, że Crociati mają wszystko pod kontrolą nadeszła 40. minuta. Lecce zdołało strzelić gola kontaktowego za sprawą Baraka, który najwyżej wyskoczył do wrzutki Mancosu. Czech wykorzystał atut własnego wzrostu oraz obudził u swoich kolegów z drużyny wolę walki o doprowadzenie do remisu. Co ciekawe, mecz zaczął się od początku tuż przed zejściem do szatni. Rzut rożny z lewej strony boiska został rozegrany na krótko. Była to świetna decyzja, po której gospodarze zaskoczyli zawodników D’Aversa. Gol na wagę wyrównania strzelił Meccariello. Włoch wygrał walkę o piłkę w powietrzu i ta znalazła się w bramce Parmy.

Piłkarze obydwu ekip nie zamierzali spoczywać na laurach. W drugiej odsłonie padały kolejne bramki, a w całym spotkaniu było ich, aż siedem. Najpierw w 52. minucie Cornelius zamykał akcję zapoczątkowaną z lewej flanki. Duńczyk nie miał większych problemów w strzeleniu gola z bliskiej odległości. Wydawało się, że Parma spokojnie utrzyma prowadzenie do ostatniego gwizdka. W 67. minucie Inglese przytomnie wyszedł do dośrodkowania Barilli. Włoski pomocnik okazał się szybszy od bramkarza Lecce i futbolówka znalazła się w siatce.

Giallorossi zdołali szybko odpowiedzieć na sytuację dziejącą się na boisku. Po dwóch minutach gola kontaktowego zdobył Lapadula dobijając piłkę, która odbiła się jeszcze od słupka i wpadła prosto na głowę włoskiego napastnika. Mimo ofensywnej gry do ostatniej minuty widowiska nie padło więcej goli. Gospodarze walczyli z całych sił, aby zdobyć chociaż punkt. Niestety, ale mecz zakończył się zwycięstwem Parmy 4:3. Drużyna prowadzona przez Fabio Liveraniego spada z Serie A, z kolei Crociati kończą tegoroczne zmagania na 11. miejscu.

Komentarze