Panie De Laurentiis, opamiętaj się pan. Rino musi zostać!

Gennaro Gattuso (P)
Gennaro Gattuso (P) PressFocus

Na dwie kolejki przed końcem sezonu Serie A SSC Napoli jest na dobrej drodze by wywalczyć awans do Ligi Mistrzów. Dla klubu z południa Włoch byłby to duży sukces biorąc pod uwagę kłopoty kadrowe z jakimi zmagali się w ostatnich miesiącach. Gennaro Gattuso może być jednym z wygranych kończącego się sezonu, ale pracę w Neapolu straci. To absurdalny scenariusz, z którym nie zgadza się większość kibiców na południu Włoch. 

Gennaro Gattuso na wylocie mimo sukcesu

Zdaniem włoskiej prasy Aurelio De Laurentiis podjął już decyzję. Ostatnim meczem Gattuso w roli trenera SSC Napoli będzie spotkanie z Hellasem Verona w 38. kolejce. Kontrakt z trenerem nie zostanie przedłużony nawet jeśli zespół Azzurrich awansuje do Ligi Mistrzów i skończy rozgrywki przed Juventusem. Postępując tak De Laurentiis sporo ryzykuje. Zmiana trenera to zawsze pójście w nieznanym kierunku, nawet jeśli przymierzany do objęcia Napoli Luciano Spalletti to znakomity fachowiec. Gattuso na południu Włoch wykonuje świetną pracę i zasługuje na to, by móc to kontynuować. 

Mistrz świata z 2006 roku przygodę w stolicy Kampanii rozpoczął w bardzo trudnym momencie. W grudniu 2019 roku drużyna wyglądała fatalnie. Pod wodzą Carlo Ancelottiego wygrała ledwie pięć spotkań w pierwszych szesnastu kolejkach sezonu. Przyjście Gattuso z dnia na dzień nie poprawiło sytuacji. Nowy trener zaczął od porażki z Parmą, następnie pokonał Sassuolo, a w kolejnych trzech meczach zebrał cięgi od Interu, Lazio i Fiorentiny. Cztery porażki w pięciu pierwszych meczach. Napoli znajdowało się bliżej strefy spadkowej niż miejsc premiowanych awansem do Ligi Mistrzów. Gattuso zdołał uratować ten sezon. Wygrał Coppa Italia pokonując w finale Juventus i zajął na finiszu siódme miejsce w lidze. Dla Neapolu sięgnięcie po jakiekolwiek trofeum to wielkie osiągnięcie. W swojej historii sześć razy zdobyli krajowy puchar, dwa razy mistrzostwo i Superpuchar, a w europejskich pucharach mogą pochwalić się statuetką za wygranie Pucharu UEFA w 1989 roku. Jedenaście trofeów w blisko stuletniej historii klubu. Niewiele. Trener, który w Neapolu wstawia cokolwiek do gabloty z pucharami, a w kolejnym roku zapewnia prawo gry w Lidze Mistrzów powinien być nietykalny. Aurelio De Laurentiis myśli inaczej.

Odklejanie łatek

Gennaro Gattuso w swojej trenerskiej karierze musiał rozprawić się z gębą, którą mu przyprawiono. “Rino” przez długi czas postrzegany był jako trenerski troglodyta bazujący głównie na grze defensywnej. Wpływ na to miał głównie czas spędzony w Pisie. W sezonie 2016/2017 w Serie B jego zespół w aż jedenastu meczach zremisował 0:0, a w całym sezonie stracił zaledwie 36 bramek. Problem w tym, że Toskańczycy zdołali strzelić tylko 23 gole i zostali zdegradowani. Stylu brakowało też Milanowi pod wodzą Gattuso. Zbiegło się to z rozkwitem “Piątkomani”, więc pół Polski było bliskie wydłubania sobie oczu oglądając mecze Rossonerich, które do porywających nie należały. 

W Neapolu trener Gattuso udowadnia, że gdy ma odpowiednie “tworzywo” potrafi nastawić zespół ofensywie. W tym sezonie Azzurri zdobyli już 83 bramki i mają drugą najskuteczniejszą linię ataku w lidze. Aż w dziesięciu meczach Napoli strzelało przynajmniej cztery gole. Potrafili dokonać tego nie tylko w spotkaniach z ligowymi słabeuszami – po cztery bramki zdobywali przeciwko Romie i Atalancie, a Lazio rozbili aż 5:2. Na zespół ze Stadio Diego Armando Maradona w rundzie rewanżowej patrzy się z przyjemnością. Dużą rolę odgrywają personalia. Napoli z Victorem Osimhenem w ataku i będącym w życiowej formie Lorenzo Insigne na skrzydle to maszynka do zdobywania bramek. Z Nigeryjczykiem na szpicy wygrali 10 z 14 spotkań, w których zagrał od pierwszej minuty. Można przypuszczać, że gdyby nie kontuzje Osimhena i Mertensa klub z południa Włoch mógłby nawet włączyć się do walki o Scudetto. Mając do dyspozycji tylko Andreę Petagnę Napoli wypuściło z rąk masę punktów. Przegrali z Genoą, Hellasem, Lazio i Interem, a z Torino wywalczyli ledwie punkt po golu strzelonym w ostatniej akcji meczu. Przez cały grudzień, styczeń i część lutego Gattuso miał do dyspozycji tylko Petagnę. 

– Wyobrażacie sobie, że Inter przez trzy miesiące gra bez Lukaku i Lautaro? My musimy radzić sobie bez Osimhena i Mertensa – tak tłumaczył się przed włoskimi dziennikarzami. Mimo tych trudności końcówka sezonu może być dla Neapolitańczyków bardzo udana. 

Więcej niż trener

Gennaro Gattuso udowodnił w Neapolu, że jest dobrym trenerem. Pokazał również, że znakomicie czuje się w roli lidera. Pod Wezuwiuszem pracuje od półtora roku i zdołał zażegnać już kilka kryzysów. Gdy Aurelio De Laurentiis groził piłkarzom obcięciem pensji to Gattuso wychodził przed szereg i bronił swoich zawodników. Groził, że nie podpisze nowego kontraktu nim prezydent nie rozliczy się z piłkarzami. Gdy drużynie zdarzały się słabsze mecze nigdy nie zrzucał winy na zawodników, na dziennikarzy, na prezydenta czy dyrektora sportowego, a brał odpowiedzialność na swoje barki. Gdy w czasie lockdownu klubowe przychody spadły zrzekł się swojej pensji, by nikt z pracowników Napoli nie stracił pracy jak miało to miejsce w wielu innych klubach. Gdybyśmy byli zawodnikami chcielibyśmy grać w jego drużynie. Gattuso zawsze na pierwszym miejscu stawia swoich ludzi. Odchodząc z Milanu nie chciał pieniędzy, które należały mu się z tytułu podpisanego kontraktu, ale zadbał o to, by jego współpracownicy otrzymali odpowiednie odprawy. W czasach pracy w Pisa Calcio klub popadł w finansową ruinę. Brakowało pieniędzy na opłacenie rachunków, nie mówiąc już o kontraktach dla zawodników. Gattuso z własnej kieszeni wypłacał zawodnikom pensje. Rino dobrze zainwestował to, co zarobił w trakcie kariery piłkarskiej. Jest “ustawiony” do końca życia, ale nie każdy zamożny trener zdecydowałby się na taki ruch. 

Uwielbiamy osobowość Gennaro Gattuso. Cenimy go za empatię, która jest rzadko spotykana w świecie wielkiej piłki. Za szczerość, która sprawia, że jego konferencje prasowe to nie pustosłowie i wyświechtane slogany. Znajomy dziennikarz z Neapolu powiedział nam, że Gattuso o piłce mówi dużo ciekawiej i konkretniej niż jego poprzednik Carlo Ancelotti. Gattuso trener i Gattuso człowiek zasługują na to, żeby wciąż pracować w pod Wezuwiuszem. Sprawa wydaje się przesądzona, ale jak w filmach De Laurentiisa liczymy na nagły zwrot akcji i szczęśliwe zakończenie. 

Piotr Dumanowski i Dominik Guziak – Eleven Sports



Komentarze

Comments 8 comments

“Amator”… tak bardzo często określali Rino nieprzychylni i stereotypizujący go recenzenci, tym czasem to był bardzo solidny trener już w Milanie z tym że poziom trudności był tam przeogromny a i tak zabrakło tylko 1punktu. Milan też wywalczył by awans gdyby nie kontuzje (gównie lidera środka Jacka) i rozbita kadrowo drużyna, “wzmocnienia” typu Bonuc czy Gonzalo to nie były wzmocnienia tylko dodatkowe problemy do rozwiązania. Reasumując Rino mający optymalny skład który nie łapie poważnych kontuzji robi dobra robotę a jego zespoły potrafią grać ofensywnie. Pirlo dostał na ładne oczy duży kredyt zaufania czyli posadę w Juve choć teraz widać jaki to był błąd. Rino na odwrót, mimo sygnałów jakie wysyłał i które sugerowały że jest z niego materiał na dobrego trenera często był przez kibiców lekceważony i deprecjonowano jego warsztat pisząc że to beton, że się nie uczy, rozwija, że umie tylko bronić a jego zespoły grają brzydką piłkę. A ja zawsze powtarzałem że to solidny trener owszem nie jest to klasa światowa ale to naprawdę solidny trener i co jak co ale szacunek mu się należy bo na takich ludzi warto stawiać.

Zgadam się: Rino musi zostać w Neapolu.

Mimo, że to legenda naszego sąsiada, to od zawsze do szanuję i lubię. Zresztą on też z szacunkiem mówi o Interze.
Trenersko też robi postępy, zdaje sobie sprawę gdzie ma braki i nad nimi pracuje. Super gość.
Pozdr.

Należy mieć szacunek do pracy Gattuso wykonanej w Neapolu (posprzątanie bałaganu po Carlo, zjednanie szatni, zdobycie Coppa Italia, zarządzanie drużyną w kryzysie, przywrócenie widowiskowej i skutecznej gry, etc.). Jednak poczekajmy z ocenami do końca sezonu, ponieważ wprowadzenie lub niewprowadzenie Napoli do LM będzie miało kluczowe znaczenie w ocenie pracy G. Gattuso.
Tak to już jest, że niekiedy 1 pkt. (vide sytuacja Gennaro w Milanie) ma wpływ na obraz wykonanej pracy w klubie, ocenę kibiców i przyszłość trenera.
Jeżeli Gattuso zajmie z Napoli miejsce w TOP 4 bez wątpienia powinien dostać szansę prowadzenia drużyny w przyszłym sezonie.

Takich gości jak Rino w tym sporcie już prawie nie ma. Zrobił w Milanie dobrą robotę, wprawdzie oko cierpiało jak człowiek patrzał na ten tartak, ale z tym materiałem ludzkim jakim dysponował, to i tak był wynik ponad stan (1 punkt straty do LM). Jak go zwolnili (zrobił miejsce dla geniusza taktyki, niejakiego Gianpaolo…) grosza od klubu nie wziął! Kto tak robi w dzisiejszych czasach?! Jego następca, choć narobił tylko syfu, nie miał żadnych oporów, żeby wyciągać rękę po kasę. Kibice Interu czy Juve, wiedzą o czym mówię.
Choć na boisku był brutalem, zawsze z szacunkiem wypowiadał się o rywalach, prawdziwy profesjonalista. Ale Napoli to klub DeLaurentisa, gość zrobi co będzie chciał, tylko Gattuso szkoda, bo on faktycznie rozwija się jako trener, i mam nadzieję , że w końcu trafi do klubu, gdzie mu zaufają, pozwolą na zbudowanie autorskiej drużyny, z którą odniesie jakieś sukcesy.

Dla mnie jest to wybitnie przeciętny trener, furorę zrobił by w takiej Sampdorii. Teraz Napoli gra dobrze ale z ligi europy odpadli z Grenadą i o nic już nie walczą. Szkoda że zaczeli cokolwiek grać gdy nie ma o co. Poprzednicy zawsze walczyli o mistrzostwo z Napoli ale Juventus był za mocny. Przecież od połowy sezonu Napoli już o nic nie grało. Dobrze, że awansują do ligi mistrzów ale Panie Gatuso wypad do Violi. Czekam na Allegriego. Ciekawe czy to wogóle prawda ?