Euro 2021: Włosi zmiażdżyli Turków, grając koncertowo i bez kalkulacji

Piłkarze reprezentacji Włoch
Piłkarze reprezentacji Włoch fot. PressFocus

Reprezentacja Włoch w inauguracyjnym spotkaniu Mistrzostw Europy pokonali Turcję 3:0 (0:0) na Stadio Olimpico w Rzymie. Podopieczni Roberto Mancini zagrali z niezwykłą swobodą i radością, potwierdzając swoje aspiracje związane z wygraniem turnieju.

Ciao Euro, ciao Roma

Reprezentacja Włoch w meczu otwarcia Mistrzostw Europy mierzyła się z ekipą Senola Gunesa. Squadra Azzurra do potyczki przystępowała między innymi z Domenico Berardim i Manuelem Locatellim. Tymczasem siła Gwiazd Półksiężyca była oparta przede wszystkim na Hakanie Calhanoglu i Buraku Yilmazie. Zanim jednak zaczęło się spotkanie, to miała miejsce imponująca ceremonia otwarcia turnieju.

Włosi w piątkowy wieczór rozgrywali pierwszy mecz na ważnym międzynarodowym turnieju po raz pierwszy od pięciu lat. Drużyna Roberto Manciniego przeszła jednak w ostatnim czasie niezwykłą metamorfozę, co potwierdzała seria 27 spotkań bez porażki. Z kolei Turcy też nie próżnowali, przegrywając zaledwie trzy razy w 26 meczach. Tym samym według niektórych głosów team znad Bosforu był uważany za jednego z czarnych koni turnieju. Turcja wyróżniła się w kwalifikacjach do Euro tym, że w dziesięciu meczach aż osiem razy zachowała czyste konto.

Klasyczny handball

Pierwsza groźna akcja miała miejsce już w trzeciej minucie, gdy bliski zdobycia bramki był Ciro Immobile. Napastnik Lazio dostał podanie od Nicolo Barelli, po czym oddał strzał z prawej nogi, ale piłka po jego uderzeniu trafiła tylko w boczną siatkę. Kolejna próba podopiecznych Roberto Manciniego miała natomiast miejsce po centrze z rzutu rożnego w 23. minucie. Tym razem strzał głową oddał Giorgio Chiellini, ale Ugurcan Cakir spisał się bez zarzutu.

Na przerwę ostatecznie oba zespoły zeszły z bezbramkowym remisem ku niezadowoleniu włoskiego zespołu, który mimo zdecydowanej dominacji nad rywalem, nie umiał udokumentować przewagi golem. W samej końcówce pierwszej połowy po jednej z akcji Squadra Azzurra piłka trafiła w rękę rywala. Holenderski sędzia Danny Makkelie nie podyktował jednak rzutu karnego. Z pomocą arbitrowi przyszedł też system VAR, ale po weryfikacji wideo decyzja nie uległa zmianie, co budziło jeszcze większe zaskoczenie.

Frajda i swoboda Włochów

W drugiej części gry worek z bramkami został rozwiązany. Pierwszy gol padł w 53. minucie po samobójczy trafieniu Meriha Demirala, który niefortunnie skierował piłkę do siatki po zagraniu z boku pola karnego. Tymczasem w 66. minucie prowadzenie Italii podwyższył Immobile. Doświadczony napastnik został jednocześnie pierwszy strzelcem gola na włoskiej ziemi w dużym piłkarskim turnieju od 1990 roku, gdy gola w przegranym starciu z Argentyną strzelił Salvatore Schillaci. Wynik zawodów ustalił w 79. minucie Lorenzo Insigne, wykańczając koronkową akcję i czterokrotni mistrzowie świata wygrali 3:0.

Komentarze

Comments 5 comments

Piękne K.O, trzy młoty i nie ma czego zbierać z turków. Squadra Azzurra dzisiaj zagrała koncert dla oka zwłaszcza w drugiej połowie. Już nie mogę się doczekać ich kolejnego meczu. Turcja z kolei kompletnie bez argumentów, ani nawet bez jednej składnej akcji.

Wszystko fajnie, ale nie podoba mi się, że Włosi grali u siebie, a ta durna UEFA daje im zagrać w Rzymie wszystkie mecze, gdy inni rzucani są z jednego końca Europy na drugi.
Na resztę mistrzostw źle wróży też studio tvpis, kompletna amatorka realizacyjnie i merytorycznie. Te analizy ekspertów – aż zatęskniłem za Gmochem i Engelem. Na samym youtubie są co najmniej 4 kanały na zdecydowanie wyższym poziomie (i lepiej obsadzone).

Bogaci i silni (Niemcy, Anglia, Włochy, Hiszpania, …) grają u siebie. Takie czasy…
Italia wyglądała bardzo ładnie dla oka. Mecz w zasadzie odbywał się na jednej połowie i do jednej bramki. Czy Włosi tacy silni? Czy Turcy tacy słabi?

Turcy początkowo defensywnie zorganizowani następnie popelniali błędy skutkujące włoskimi golami. Sympatyk Włochów szukał pewno cech wróżących ich szanse z najmocniejszymi. Włochom przypisuje się że im dłużej grają w turnieju tym są lepsi; mają passę do podtrzymania, postawa “mecz po meczu” jest właściwa, trzeba zagrać jeszcze 6, trudność będzie wzrastać.
Na karb premierowego rozkojarzenia złożę 24 strzaly często nieprzygotowane, żywioł nad schematem, parę wpuszczeń rywala za linię obrony (Burak Yilmaz 90+1′ dobrze że nie przy stanie 0-1). Cechą strukturalną jest brak zabójcy rekompensowany wymiennością.
Pokazał się zespół z dobrą mentalniością, grający z głębi pionowo (Jorginho, Locatelli) i rozrzucający grę ze strony na stronę dla forsowania muru przeciwnika (łatwość zmian stron przez Insigne, Berardiego). Tym czego się wymaga od 9ki było wykończenie 0-2 przez Immobile; nie gustuję w 9kach, na szczęście dla oczu ten zespół bazuje na nieprzewidywalnie zmieniających grę Insigne i Berardim. Jednak przeciwnicy posiadający bestialski atak mogą wykluczyć Azzurrich, którzy po stracie gola lub dwóch mogą nie przeforsować trafień swych lekkozbrojnych bocznych atakujących.