Juventus FC
Juventus FC PressFocus

Dyktat pieniądza i rozgrzane głowy na południu. Dlaczego Scudetto to monopol Północy?

Po Scudetto w sezonie 2020/2021 najprawdopodobniej znowu sięgnie drużyna z Turynu lub z Mediolanu. W historii Serie A te dwa miasta mogą pochwalić się gablotami, z których wręcz wypadają mistrzowskie puchary. Walka o tytuł niemal zawsze dotyczy tylko drużyn z Północy. Południe Italii zazwyczaj skazane jest na porażkę. W dużej mierze jest to kwestia pieniędzy, ale nie tylko one odgrywają istotną rolę. 

79 razy po mistrzostwo Włoch sięgały drużyny z Turynu i Mediolanu. Juventus, Inter i Milan wciąż są wielkie lub aspirują do powrotu na szczyt, ale swoje lata świetności przeżywało też Torino, co zaowocowało siedmioma mistrzostwami zdobytymi przez Byki z Turynu. Gdy spojrzymy na historię Serie A 70% rozgrywek kończyło się triumfem duopolu turyńsko-mediolańskiego. Rozszerzając ten podział na rywalizację Północ – Południe różnica na korzyść Północy jest porażająca. Na 116 tytułów mistrza Italii tylko 8 padło łupem drużyn z szeroko pojętego Południa – Roma, Lazio, Napoli i Cagliari zdołały wspiąć się na szczyt. 

Serie A podzielona

Skąd tak wielka różnica między Północą i Południem? Najprościej można odpowiedzieć, że to kwestia pieniędzy. Zapytaliśmy znajomych dziennikarzy z Włoch i zgodnie stwierdzili – zasoby finansowe odgrywają kluczową rolę, ale to problem dużo bardziej złożony. Włochy są krajem bardzo zróżnicowanym geograficznie, językowo, ale też pod względem ekonomii. Przychód na jednego mieszkańca w Lombardii czy w Piemoncie jest niemal tak wysoki jak w pobliskiej Szwajcarii i prawie dwa razy większy niż w południowych krańca włoskiego “buta”. W poprzednim sezonie, gdy do Serie A awansowało Lecce i dołączyło do osamotnionego na południu SSC Napoli Aurelio De Laurentiis publicznie wyrażał podziw dla prezydenta klubu z Apulii Saverio Sticchiego-Damianiego, mówiąc, że sam awans Lecce do Serie A to ogromny sukces, bo wie jak trudno jest rozkręcić jakikolwiek biznes, w tym ten futbolowy w Kampanii, Kalabrii, na Sycylii czy właśnie w Apulii. 

Oparciem dla Juventusu jest FIAT, największa włoska firma, a także Agnellich jedna z najpotężniejszych i najbardziej wpływowych rodzin nie tylko we Włoszech, ale w całej Europie. Nieprzypadkowo Agnelli określani są jako “włoscy Kennedy”. Sukcesy Interu to w dużej mierze rodzina Morattich i finansowe zaplecze w koncernie Pirelli. Lata świetności Milanu? Wejście do klubu giganta włoskiego rynku medialnego Silvio Berlusconiego. By rywalizować z tymi potęgami pozostałe kluby często musiały podejmować wysiłek finansowy powyżej swoich możliwości i wydawać pieniądze, których nie miały. Lazio prezydenta Cragnottiego, które sięgnęło po Scudetto w 2000 roku chwilę później znalazło się na skraju upadku. Claudio Lotito przejął zadłużony klub w 2004 roku, podpisując niedługo później zobowiązanie, że będzie spłacać zaległości finansowe do… 2028 roku. Bez tej umowy drużynę z Rzymu czekało bankructwo. Podobną drogę przeszła Roma, która po mistrzostwo sięgnęła w 2001 roku, również ponosząc przy tym ogromny wysiłek finansowy. Do zespołu trafiały gwiazdy jak Gabriel Batistuta czy ogromnie utalentowany Antonio Cassano, ale klub nie płacąc podatków też popadał w długi. To pokazuje, że koszt sięgnięcia po Scudetto jest ogromny i jest to “zabawa” przeznaczona tylko dla krezusów. Głównie tych z bogatej Północy.

“Nie chciałbym tam mieszkać, czy grać”

Kluczowe w walce o mistrzostwo są pieniądze, to jasne, ale istotną rolę odgrywa też to jaką presję na zespół i na zawodników wywierają kibice. Wojtek Szczęsny opowiadał nam, że oczekiwania w Rzymie często są niewspółmierne z możliwościami Romy. – Pamiętam jak graliśmy z Realem Madryt. Cisnęliśmy ich, mieliśmy kilka okazji, ale nie chciało wpaść. Schodzimy do szatni przy wyniku 0:0, a prawie cały stadion na nas gwiżdże. Myślę sobie – o co im chodzi?! Remisujemy z pieprzonym Realem Madryt! Zapytałem o to w szatni De Rossiego i powiedział, że w Rzymie tak to po prostu wygląda. Mieliśmy kilka okazji i powinniśmy byli je wykorzystać – wspomina Szczęsny. Finalnie Roma przegrała to spotkanie 0:2, a po końcowym gwizdku kibice bili brawo i dziękowali za walkę. Wcześniejsze gwizdy wciąż były jednak dla Wojtka szokujące. Jeden z włoskich dziennikarzy powiedział nam – “Nie cytujcie mnie z imienia i nazwiska, ale nigdy w życiu nie chciałbym mieszkać, czy grać na południu Włoch. Ciśnienie i presja jakie panują w Rzymie są po prostu nie do zniesienia”. O klimacie panującym w stolicy opowiadał nam też Zbigniew Boniek: – We Włoszech mecz się gra przez cały tydzień. Jest sto tysięcy programów telewizyjnych, radiowych i ciągła dyskusja, analiza. Coś, co pewnie w innym kraju, w innej rzeczywistości nie miałoby racji bytu. W samym Rzymie jest z 15 konkurencyjnych programów, w których non stop trąbią o tym samym. Byłem ostatnio kilka dni w Rzymie i od rana do wieczora – to jest niemożliwe – czy Higuain powinien trafić do Romy? Czy nie powinien? Czy to wzmocnienie, czy osłabienie? I tak 24 godziny. Dyskutują o tym wszyscy i w ten sposób podnoszą adrenalinę – kończy “Zibi”, który większość życia spędził właśnie w “wiecznym mieście”. 

Podobnie jak w Rzymie jest w Neapolu, choć nasz przyjaciel Andrea, pracujący dla tamtejszego Radia Marte zarzeka się, że w stolicy Italii pod względem presji i oczekiwań jest jeszcze gorzej. Pod Wezuwiuszem tęsknota za Scudetto jest jednak większa, bo złote czasy Maradony to odległy przełom lat 80-tych i 90-tych. To pragnienie ponownego wejścia na szczyt może dla piłkarzy okazać się złowrogie. Gdy Napoli w kwietniu 2018 roku wygrało wyjazdowy mecz z Juventusem po pamiętnej bramce Kalidou Koulibaly’ego zbliżyło się do Bianconerich na odległość ledwie punktu. Były trzy kolejki do końca, liderem wciąż pozostawał Juventus, ale w Neapolu już rozpoczęło się święto. Pisał o tym Marek Hamsik w swojej autobiografii, wskazując to za jeden z możliwych powodów kolejnej nieudanej walki o Scudetto. Kapitan Napoli opowiadał, że ta przedwczesna, szaleńcza euforia, która zapanowała wśród kibiców i ogarnęła całe miasto udzieliła się samym zawodnikom. Maurizio Sarri widząc co się dzieje próbował przemawiać do ich zdrowego rozsądku, ale na nic się to zdało. Juventus wygrał z Interem w meczu pełnym kontrowersji, a porażka Napoli z Fiorentiną zdeptała ich nadzieje na mistrzostwo. 

– W Neapolu ciśnienie wokół drużyny jest największe. Nikt chyba tak nie przeżywa jak oni. Widać, że dla nich piłka to jest wszystko. Czuć te emocje. Chyba nigdy w życiu nie widziałem tyle środkowych palców jak w Neapolu, gdy jechaliśmy z hotelu na stadion. To niesamowite. Stoją całe rodziny, matka, ojciec i dzieciak, może z pięć lat i wszyscy ze środkowym palcem, wycelowanym w twoją stronę. Podróż dziesięć minut a nie zliczylibyście, ile osób nas obrażało. Może to zdeprymować, ale mnie to jeszcze nakręca. Taka napinka – opowiadał nam o swoich wrażeniach z jednego ze spotkań z Napoli Mariusz Stępiński. 

Wydarzenia z obecnego sezonu również udowadniają, że Rzym czy Neapol to nie są najłatwiejsze miejsca do pracy. AS Roma trenera Paulo Fonseki zajmuje trzecie miejsce w tabeli Serie A. Możemy stwierdzić, że punktuje powyżej oczekiwań, bo mało kto przed rozgrywkami sytuował Romę tak wysoko. Mimo to po słabszych meczach wokół Portugalczyka robi się gorąco i jego praca w rzymskich mediach często jest krytykowana. Podobnie wygląda to w Neapolu, choć w tym przypadku na pierwszy plan wysuwa się konflikt Aurelio De Laurentiisa z Gennaro Gattuso. Fonsecę z Gattuso łączy to, że wykonują dobrą, albo przynajmniej solidną pracę, ale o swoją przyszłość w klubie nie mogą być spokojni. Gorące ołudnie Italii na piłkarskiej mapie kraju często rozgrzane jest do czerwoności. Nie pomaga to w odnoszeniu sukcesów, ale przynajmniej dodaje lidze kolorytu.  

Piotr Dumanowski i Dominik Guziak – Eleven Sports

Komentarze

Comments 7 comments

Niestety południe jest systemowo przeżarte korupcją, kumoterstwem i powiązaniami mafijnymi, by móc się rozwinąć na tyle by konkurować z północą zarówno gospodarczo, jak i piłkarsko. Największym problemem jest społeczne przyzwolenie/przyzwyczajenie do tego procederu.
Oglądałem ostatnio dokument, gdzie był wywiad z anonimowym pracownikiem Napoli, który twierdził, że wiele osób z nawet wysokiej kadry zarządzającej klubem czerpie duże zyski z wypuszczania na rynek tureckich podrób koszulek Napoli. Generalnie jest to jedno z mocno dochodowych źródeł zarobku południowych mafii (handel podrabianymi ubraniami) i pracownikom chociażby Napoli, nie przeszkadzało by tym samym okradać własny klub.
Dodając do tego ogromne zaniedbania infrastrukturalne, nie ma w najbliższym czasie większych szans na odwrócenie sytuacji. Jedynie Roma ma jakąś szansę, gdyby wreszcie po wielu latach walki o stadion, mogła by zacząć być konkurencyjna.
Choć wydaje się, że sytuacja tego stadionu będzie tak długo niepewna, aż zobaczymy rosnącą trawę na płycie boiska.
Wszelkie inne zrywy będą raczej sezonowymi anomaliami.

Oczywiście, że to kwestia pieniędzy. Jak w systemie ligowym można rywalizować z klubami wydającymi trzy razy więcej co okienko transferowe? Mającymi pięciokrotnie większy potencjał ekonomiczny? Jak ekipa lokalna może zagrozić drużynie globalnej?
Dawid może pokonać Goliata w pojedynczym meczu, ale wojny z nim nie wygra. Potentatów w Italii jest trzech – Juve, Inter, ACM, żeby inna drużyna mogła faktycznie powalczyć o mistrzostwo musiałyby zaistnieć wszystkie z wymienionych czynników :
– każdy z trzech wymienionych klubów musiałby rozegrać sezon zdecydowanie poniżej swojego potencjału,
– ekipa aspirująca musiałaby wykorzystać w pełni swój talent i zasoby,
– brak negatywnych czynników zewnętrznych (jak np śmiercionośna pandemia, która w ubiegłym roku przerwała najlepszą formę w historii klubu – tj Lazio),
– statystycznie mniejsza liczba kontuzji,
– kontuzje omijają kluczowych zawodników,
– masa innych elementów typu kalendarz, bilans błędów sędziowskich, sytuacja w klubie, etc.

Nie ma wątpliwości, że ,,Stolica Świata” jest wyjątkowym piłkarskim środowiskiem, wystarczy zapytać/posłuchać piłkarzy, którzy w swoich karierach reprezentowali barwy zarówno któregoś klubu grającego w Rzymie jak i jednego z północnych multimilionerów, ale wyciąganie przy okazji każdej takiej rywalizacji argumentów o mentalności zwycięzcy, etosu pracy, historii, tożsamości klubowej, etc to nic innego jak polityczne maskowanie faktu, że wielkie pieniądze dają wielkie sukcesy, a tej niezbyt chwalebnej narracji tłumaczącej faktyczną różnicę niespecjalnie chcą słuchać środowiska ekip północnych (co oczywiście nie jest zdumiewające).

Moim zdaniem decydujące są nie pieniądze tylko mentalność i przez mentalność taką a nie inną północ jest bogata a południe biedne i to północ wygrywa i posiada wielkie kluby a południe nie. Południe mentalnie jest zacofane, leniwe, archaiczne, fanatycznie uparte, zaściankowe i ksenofobiczne te cechy leżą u podstawy różnicy między ludźmi z południa i północy.

Warto zaznaczyć, że dwóch z trzech północnych mentalnych gigantów należy do zagranicznego kapitału, no chyba, że ta wzmianka o mentalności odnosiła się do takich moralnych autorytetów jak Berlusconi czy też autorów papierka lakmusowego włoskiej piłki zwanego pokrótce calciopoli.

Chcąc nie chcąc obraziłem południe i wiedziałem że tego robić nie powinienem, bo generalizowanie zawsze jest niesprawiedliwe ale znakomicie ukazuje tendencje i trendy. Zatem żeby nie było, obrażę północ gdzie mentalność ludzi tam mieszkających też cechuje wiele przywar, są: aroganccy, zarozumiali, bezczelni, emocjonalnie zredukowani, niewiele robią w celu poprawy sytuacji na południu. Ale są też są zdyscyplinowani, zachowują dystans, mówią językiem włoskim z naleciałościami francuskiego i niemieckiego. Stolicą regionu jest Mediolan – metropolia europejska, zamożna, silnie uprzemysłowiona, z dobrze rozwiniętym rolnictwem. Z kolei mieszkańcy południa są bardziej otwarci, żywiołowi i serdeczni, na każdym kroku korzystają z uroków życia, a od pracy wolą rozrywkę. Mężczyźni dość często traktują kobiety przedmiotowo, są porywczy i zazdrośni. Na ulicach mogą przerazić bezpańskie psy, brud, pranie wiszące w oknach, panujący nieład i niedbałość. Reasumując mentalność ludzi z północy lepiej odpowiada wymaganiom współczesnej piłki nożnej oraz szerzej systemowi społeczno-gospodarczo-kulturowo-politycznemu panującemu w naszych czasach Europie. Mentalność włoskiej północy jest komplementarna w stosunku do wymagań które trzeba spełnić by być na szczycie we współczesnego futbolu, gdzie profesjonalizm i etos pracy wysuwa się na pierwszy plan. Tak mentalność północy odnosi się też do Berlusconiego który długo dawał radę ale jednak w końcu go dopadli i surowo ukarali co kosztowało Milan niemal dekadę zapaści a Berlusconiego wyautowało z poważnej piłki i polityki. Czyli na północy źle bo źle ale prawo jednak działa a na południu nie działa w ogóle dlatego tamtejsze mafie nie unikające rozlewu krwi jest niestety niemal oficjalnym tłem życia tamtejszych mieszkańców i w przeciwieństwie do Ndranghety znacznie ogranicza możliwość rozwoju tej części Italii. Mentalność a moralność to dwa osobne tematy i nie mają związku z tematem.