Dokąd zmierza Juve? Problemy na wielu płaszczyznach

Massimiliano Allegri
Massimiliano Allegri PressFocus

Po raz pierwszy od sezonu 2010/2011 Juventus kończy rozgrywki bez żadnego trofeum. Bianconeri w drugim roku z rzędu rozczarowują kibiców i względem poprzedniego sezonu zaliczają duży regres. 

  • Juventusowi w sezonie 2021/22 nie udało się odzyskać straconego przed rokiem na rzecz Interu Mediolan mistrzostwa Włoch
  • Mimo braku zdobycia jakiegokolwiek trofeum, trener Massimiliano Allegri zachowa swoje stanowisko
  • Szkoleniowcowi Starej Damy nie udało się naprawić problemów, z którymi drużyna borykała się w ostatnich dwóch sezonach

Przestarzały pomysł

Nowoczesny stadion na własność, największy budżet płacowy, pięciu mistrzów Europy w składzie, jeden z najbardziej utytułowanych włoskich trenerów na ławce i „kultura wygrywania” – w teorii Juventus wciąż ma wszystko by dominować na krajowym podwórku. Ale teoria mija się z praktyką. Klubowe finanse trzeba łatać, pomysł na piłkę Massimiliano Allegrego okazał się przestarzały, a Bianconeri utracili swoje zwycięskie DNA. 

Zacznijmy od kilku słów, które mogą nieco usprawiedliwić tak słaby sezon Juventusu. Latem nikt nie spodziewał się nagłego rozstania z Cristiano Ronaldo. Widząc jak Portugalczyk radzi sobie w Premier League można śmiało stwierdzić, że Turyńczycy z CR7 w składzie byliby groźniejsi i skuteczniejsi. Ronaldo w trzy lata w Juve zdobył ponad 100 bramek i gdyby został w stolicy Piemontu na pewno kontynuowałby swoją pogoń za rekordami. Ucieczka Cristiano to pierwszy z ciosów, który dotknął Bianconerich, drugim była kontuzja Federico Chiesy. Lider Italii na Euro 2020 i najlepszy włoski skrzydłowy. Chiesa w kadrze i w klubie wielokrotnie udowadniał, że sam może napędzać ofensywę. Jego absencja mocno ograniczyła potencjał całej linii ataku. Efekt jest taki, że Juventus pod bramką rywala popadł w przeciętność. Bianconeri to dopiero dziewiąta ofensywa Serie A. Więcej bramek od drużyny Allegrego zdobyły w tym sezonie Udinese, Hellas Verona, Fiorentina czy Sassuolo. Jeszcze gorzej Juve wypada pod tym względem na tle ścisłej ligowej czołówki. Na tym etapie sezonu Turyńczycy pod wodzą Andrei Pirlo mieli aż 15 bramek więcej zdobytych i grali przyjemniejszą dla oka piłkę. Jeszcze brutalniejsze dla obecnego Juve jest porównanie do czasów Maurizio Sarriego. W sezonie 2019/2020 Bianconeri strzelali średnio 2 gole na mecz. W tym sezonie to zaledwie 1,5 gola na spotkanie. Różnica jest ogromna.

Problemy w ofensywie Juventusu miał rozwiązać Dusan Vlahović. Do połowy sezonu Serb był największym objawieniem ligi i najlepszym napastnikiem w Serie A. W barwach Fiorentiny zdobył 17 bramek w 21 spotkaniach, strzelał co 109 minut. Po transferze do Turynu trafił 6 razy w 13 meczach. We Florencji Vlahović mógł liczyć na duże wsparcie ze strony skrzydłowych – Nico Gonzaleza, Riccardo Saponary czy Riccardo Sottila. Gra Violi była zbudowana wokół Vlahovicia i Serb w każdym meczu mógł udowadniać swoją skuteczność. W Turynie Dusan jeszcze nie zdążył się zaadaptować. W dwóch ostatnich ligowych spotkaniach oddał jeden celny strzał. Nie ma takiego komfortu jak we Florencji. Oczywiście, sam też nie jest bez winy, bo bywały mecze, w których marnował sytuacje i był najsłabszym punktem drużyny. Musimy jednak pamiętać, że to młody zawodnik, który nagle trafił do zupełnie innej rzeczywistości. Z oceną jego gry należy się wstrzymać. Weryfikacją dla Vlahovicia będzie kolejny sezon. Wówczas nikt już nie zastosuje taryfy ulgowej.

Stare problemy

Oprócz problemów w ofensywie Juventus wciąż cierpi na te same schorzenia, na które chorował w dwóch poprzednich sezonach. Przyjście Manuela Locatellego i Denisa Zakarii nie uzdrowiło linii pomocy Bianconerich. Wciąż brakuje kreatywności. Juventus nie ma pomocnika, który gwarantowałby bramki. Gdy spojrzymy na pozostałe drużyny z czołówki Serie A znajdziemy zawodników, którzy grając w drugiej linii mają znakomite liczby – Mario Pasalić w Atalancie, Hakan Calhanoglu w Interze, Sergej Milinković-Savić w Lazio czy Lorenzo Pellegrini w Romie. Od sezonu 2017/2018 i dziewięciu bramek Samiego Khediry próżno szukać w Juventusie środkowego pomocnika, który robiłby różnicę w ofensywie. Ponownie priorytetem na letnie mercato powinno być sprowadzenie gracza, który wprowadziłby trochę życia do drugiej linii Turyńczyków. Idealnym kandydatem jest Milinković-Savić, który według włoskiej prasy chętnie dołączyłby do Bianconerich, ale oczekiwania finansowe Lazio mogą przekraczać możliwości finansowe Starej Damy. 

Mimo fatalnego sezonu, w którym za sukces i zarazem plan minimum można uznać awans do Ligi Mistrzów Max Allegri nie musi się obawiać o zachowanie posady. Grono jego krytyków stale się powiększa, ale władze Starej Damy nie podejmą drastycznych kroków. W ostatnich dwóch sezonach Juventus rozstawał się z trenerami. Maurizio Sarri sięgnął po Scudetto, ale i tak został zwolniony. Andrea Pirlo ratował sezon zdobywając Coppa i SuperCoppa Italia. Allegri do gabloty nie zdołał wrzucić nic. W kolejnym roku taka sytuacja nie może się już powtórzyć. Juventus musi wygrywać, bo – cytując Giampiero Bonipertiego, byłego prezydenta Juve – „Wygrywanie nie jest ważne, to jedyna rzecz, która ma znaczenie”. 

Piotr Dumanowski i Dominik Guziak, Eleven Sports

Komentarze

Comments 6 comments

W żadnej lidze nie można być hegemonem na stałe, i dobrze bo dzięki zmianom mistrzów liga jest ciekawsza. Dlaczego liga angielska jest najbardziej popularna? Ponieważ jest wiele konkurencyjnych zespołów i nikt nie jest wstanie wygrywać 9 lat z rzędu. A taka Serie A czy bundesliga to ligi tylko dla pasjonatów, mam nadzieję , że to się zmieni. Serie A jest na dobrej drodze…

Autor chyba dobrze (ekspertem do spraw Juve to ja nie jestem) zdiagnozował problem w linii pomocy w Juventusie. Pomoc nie strzela i nie kreuje. Dlatego zastanawiam się teraz po co Juve Partey (którym się ponoć interesują), skoro juz są: Zakaria i Loca.
Tu sporym ratunkiem może być ewentualnie przyjście Pogby.
Oczywiście jako kibic Interu, wolę żeby nie dołączył do Turynu SMS 🙂
Pozdr.

W Juventusie skończył się pewien cykl, który i tak był bardzo długi i owocny. Aktualnie znaleźli się trochę w zaułku i kwestią jest czy Allegri to jest odpowiednia osoba na budowanie czegoś od nowa? Moim zdaniem nie (ale ja tylko hobbystycznie interesuję się calcio).
Nie dostrzegam aby przez ten sezon Juve na jakiejś płaszczyźnie piłkarskiej zaczęło lepiej grać i funkcjonować. Mam nadzieję, że pod wodzą Allegriego nie ruszą i nie zbudują czegoś sensownego przez najbliższe 2-3 lata. Będą się liczyć, trzeba będzie na nich uważać ale Allegri raczej będzie hamulcowym niż mocno rozwinie poszczególnych piłkarzy i cały ten projekt.