Dom Di Marii znów zaatakowany przez włamywaczy

Vlahović i Di Maria
Vlahović i Di Maria PressFocus

Włoskie media donoszą, że w piątek dom Angela Di Marii został napadnięty. W środku, oprócz Argentyńczyka miała znajdować się jego rodziną. Policja zdołała zatrzymać jednego z napastników, ale dla pomocnika moment z pewnością był traumatyczny. Tym bardziej, że w przeszłości padał już ofiarą podobnych przestępstw.

  • Angel Di Maria padł – po raz kolejny – ofiarą włamania
  • Napastników odstraszyli prywatni ochroniarze, którzy zaalarmowali policję. Jeden z napastników został zatrzymany
  • Argentyńczyk był już w przeszłości ofiarą włamań, zarówno jako gracz Manchesteru United, jak i Paris Saint-Germain

Włamanie do domu Di Marii. Dla Argentyńczyka to już trzeci raz w karierze

Angel Di Maria szybko stracił fantastyczny humor, jaki miał w ubiegłym tygodniu. Prezentował się zjawiskowo i był jednym z głównych architektów dwóch kolejnych zwycięstw Juventusu. W nocy z czwartku na piątek dom 34-latka został jednak zaatakowany. W budynku znajdował się zarówno piłkarz, jak i jego rodzina. Włamywaczy zaskoczyli prywatni ochroniarze gracza. Ci nie tylko odstraszyli przestępców, ale i zawiadomili policję. Akcja funkcjonariuszy zakończyła się częściowym sukcesem. W wyniku pościgu złapali jednego z napastników. Jak donosi Corriere dello Sport, osoba ta jest członkiem gangu, który specjalizuje się w kradzieżach i rozbojach w willach.

Dla Di Marii miniona noc musiała być nie tylko horrorem, ale i strasznym wspomnieniem. Przecież 34-latek w przeszłości nieraz padał już ofiarą włamania. Miało to miejsce, gdy reprezentował barwy Manchesteru United oraz Paris Saint-Germain. Ponoć napaść miała wręcz kluczowe znaczenie w kontekście odejścia pomocnika z zespołu Czerwonych Diabłów.

Di Maria świetnie odnalazł się w zespole Starej Damy. Wystąpił już w sześciu meczach na wszystkich frontach. Zanotował w nich bramkę i cztery asysty.

Czytaj więcej: Wraca temat Ziyecha w Milanie.

Tekst zawiera treści reklamowe | +18 | Obowiązuje regulamin

Komentarze

Comments 2 comments