Inter Mediolan - AC Milan
Inter Mediolan - AC Milan fot. PressFocus

Derby della Madonnina: Inter i Milan na fali, kto zagrozi Juve?

Inter Mediolan zmierzy się w sobotnim hicie czwartej kolejki włoskiej ekstraklasy z AC Milanem. Niewykluczone, że kibice calcio na własnej skórze doświadczą najbardziej nieprzewidywalnych Derby della Madonnina w historii. Mecz odbędzie się w niecodziennej scenerii, bo praktycznie przy pustych trybunach. Niewykluczone jednak, że w spotkaniu derbowym może wykreować się główny pretendent do walki o mistrzostwo Serie A.

Czytaj dalej…

  • Hit we włoskiej ekstraklasy, w którym niczego nie można być pewnym. Wszystko będzie w tym starciu możliwe
  • Inter i Milan mają ambicje, aby zakończyć panowanie Juventusu na włoskim podwórku. Okazją do zweryfikowania ambicji obu ekip może być bezpośrednie starcie derbowe
  • Conte vs Pioli, czyli zdecydowana dominacja trenera Nerazzurrich, który na osiem starć z obecnym opiekunem Rossonerich był górą pięć razy, a trzy razy trenerzy musieli zadowolić się remisem

Inter Mediolan już przed startem kampanii był przez ekspertów postrzegany za jednego z faworytów do odebrania mistrzowskiej korony Juventusowi FC. Jak na razie Nerazzurri w trzech meczach nie zaznali smaku porażki, notując dwa zwycięstwa i jeden remis we włoskiej ekstraklasie. Jeszcze lepsze nastroje niż w Interze panują z kolei w ekipie Stefano Pioliego. Milan nie tylko wygrał wszystkie dotychczasowe spotkania w trakcie trwającego sezonu Serie A, ale także nie stracił bramki. Warty uwagi jest też fakt, że Rossoneri wciąż są jedyną ekipą z czołowych europejskich lig, która po przerwie pandemicznej nie doznała porażki.

Sobotnie spotkanie w normalnych okolicznościach odbywałoby się zapewne przy wypełnionym po brzegi Stadio Giuseppe Meazza. W związku z pandemią koronawirusa i panującymi obostrzeniami ostatecznie spotkanie śledzić będzie zaledwie garstka fanów w liczbie 1000 widzów.

Milan i Inter z nadziejami na przerwanie dominacji Bianconerich

Według różnych głosów dziennikarzy sobotnia batalia z udziałem dwóch mediolańskich teamów może dać odpowiedź na to, czy hegemon w postaci Juve straci w sezonie 2020/2021 status dominatora Serie A. Mistrz Włoch od dziewięciu lat regularnie wygrywa rozgrywki ligowe na Półwyspie Apenińskim. W tym czasie Stara Dama dwa razy zdołała dotrzeć do finału Ligi Mistrzów. Jeśli team z Turynu sięgnąłby po scudetto po raz dziesiąty w historii, byłby to wyczyn godny tego, który był udziałem Realu Madryt, gdy ten kilka razy z rzędu wygrywał elitarne europejskie rozgrywki międzynarodowe. W każdym razie Inter i Milan mają nadzieję, że tak się nie stanie.

Nerazzurri już w poprzedniej kampanii pokazali się z bardzo dobrej strony. Inter pod wodzą Antonio Conte został odmieniony. Ostatecznie zakończył rozgrywki ligowe na drugiej pozycji, co dla byłego selekcjonera reprezentacji Włoch było porażką. W każdym razie progres, jaki wykonała ta drużyna, jest nie do podważenia. Warto też zaznaczyć, że team z miasta mody awansował do finału Ligi Europy, gdzie ostatecznie musiał uznać wyższość Sevilli FC, ale po świetnym spotkaniu.

Chociaż pandemia koronawirusa sponiewierała włoski futbol, to Inter w trakcie ostatniej sesji transferowej poczynił ciekawe wzmocnienia. Szeregi Czarno-niebieskich zasilili przede wszystkim: Achraf Hakimi, Arturo Vidal, Matteo Darmian, czy Aleksandar Kolarov. Jeden młody w tym gronie piłkarz i solidny bagaż doświadczenia wraz z takimi zawodnikami jak Stefano Sensi, Nicolo Barella, Romelu Lukaku i Lautaro Martinez może stworzyć mieszankę wybuchową.

Milan także może mieć w ostatnim czasie wiele powodów do zadowolenia. Poprzednią kampanię Rossoneri zakończyli z serią meczów bez porażki, notując dziewięć zwycięstw i trzy remisy w ostatnich 12 meczach ligowych. Wcale nie gorzej Milan prezentuje się w tym sezonie. Oprócz tego, że Czerwoni-czarni kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa we włoskiej ekstraklasie, to tej jesieni czeka tę ekipę jeszcze rywalizacja w Lidze Europy, gdzie na drodze Milanu staną takie drużyny jak: Celtic FC, Sparta Praga, czy Lille OSC. Rossoneri wydają się faworytem swojej grupy.

Upadli giganci odzyskają swoją wielkość?

W powszechnej opinii jedyną słabością Juve w trakcie kampanii 2020/2021 ma być niedoświadczony trener. Przed startem sezonu Andrea Pirlo zastąpił na stanowisku opiekuna Starej Damy Maurizio Sarriego. Głosy są podzielone, czy był to dobry ruch. Jedni jak Mircea Lucescu twierdzą, że “Maestro” może w pracy trenerskiej osiągnąć podobne sukcesy jak Josep Guardiola, czy Zinedine Zidane. Inni przekonują natomiast, że Pirlo może w pracy szkoleniowej sparzyć się jak swego czasu Zbigniew Boniek, czy Diergo Armando Maradona z reprezentacjami odpowiednio Polski i Argentyny. Czas zweryfikuje te głosy.

Analizując ostatnie transfery Starej Damy, można wysnuć wniosek, że w ekipie z Piemontu ma miejsce okres przejściowy. Juventus chce odmłodzić swoją kadrę, a ruchy związane z pozyskaniem Dejana Kulusevskiego Arthura Melo, czy Federico Chiesy tylko potwierdzają tę tezę. Klub z Piemontu przygotowuje się zatem na kolejne lata, mając nadzieję, że nadal będzie kroczył zwycięskim szlakiem.

Bardzo jednak prawdopodobne, że poważnym rywalem będzie dla Juve w tym sezonie Inter. Mediolańska ekipa postawiła zdecydowanie na doświadczenie, co może być antidotum na pokonanie hegemona. Tym bardziej że mediolańska drużyna ma swoich szeregach dwie postacie, które miały wpływ na powstanie “Władcy Absolutnego” w Serie A, a mowa o trenerze Antonio Conte i pomocniku Arturo Vidalu. Dodając jeszcze do tego grona dyrektora sportowego Beppe Marottę, nie sposób nie dostrzec, na jakiej ekipie wzoruje się Inter. Nic co to jednak nie ujmuje przedstawicielom mediolańskiego klubu. Świadomość sterników Nerazzurrich, z jakim przeciwnikiem mają do czynienia na włoskim podwórku, jest wręcz godna pochwały.

Inter nie ukrywa w każdym razie, że nie wszystkie cele transferowe zostały ostatnio zrealizowane. Tajemnicą Poliszynela jest to, że klubowi sternicy chcieli pozyskać N’Golo Kante, ale ostatecznie musieli obejść się smakiem. Tym samym w środku pora trener Interu będzie musiał zadowolić się między innymi takimi zawodnikami jak Chilijczyk Arturo Vidal, czy Belg Radja Nainggolan. Na plus należy jednak ocenić fakt, że mediolańczykom udało się zatrzymać w klubie Lautaro Martineza, który był praktycznie przez całe lato łączony przez media z transferem do FC Barcelony.

Milan jak kopciuszek?

O ile Inter jest traktowany z szacunkiem, mając na uwagę jego skład, to Milan przez ekspertów we Włoszech nie jest postrzegany za drużynę, która może być zagrożeniem dla najmocniejszych. Owszem doceniane jest to, że Rossoneri mają swoją serię kolejnych wygranych meczów. W każdym razie na Półwyspie Apenińskim dominuje przekonanie, że do miana pretendenta do scudetto Milanowi jeszcze sporo brakuje.

Tifosi Czerwono-czarnych nadzieje na końcowy sukces Milanu upatrują natomiast w Zlatanie Ibrahimoviciu. Chociaż Szwed ma już 39 lat, to w żadnym stopniu nie daje po sobie po znać, że jest już w tak zaawansowanym wieku, jak na piłkarza. Były reprezentant Szwecji jest bez wątpienia jedną z pierwszoplanowych postaci Rossonerich, co potwierdzają liczby. W ośmiu ostatnich meczach Ibrahimovic zaliczył sześć trafień. Napastnik Milanu nie tylko wpłynął na ofensywne oblicze zespołu, ale też przyczynił się do tego, że drużyna uwierzyła w swoje możliwości. “”Ibracadabra” pomaga takim zawodników jak Sandro Tonali, Rafael Leao, czy Petter Hauge rozwinąć skrzydła.

Obie ekipy do starcia w piłkarskiej La Scali, podejdą osłabione. W szeregach ekipy Conte nie będzie mógł zagrać między innymi Ashley Young. Przedstawiciele Interu robią jednak wszystko, co w ich mocy, aby mógł zagrać Alessandro Bastoni, który jest jednym z filarów defensywy Interu. W Milanie też będzie kilka osłabień. Przede wszystkim wyłączony z gry ma być Chorwat Ante Rebić.

W każdym razie spodziewać się można wielkiego spotkania w Mediolanie, który może otwarciem nowych czasów dla obu ekip. Mając na uwadze, że w stolicy Lombardii niebawem ma powstać nowy stadion, a oba zespoły ostatnio imponują swoimi wynikami sportowymi, to kto wie, czy Inter i Milan nie czeka świetlana przyszłość.

Komentarze