Czerwona kartka Glika nie przeszkodziła Benevento w sprawieniu niespodzianki

Kamil Glik
Kamil Glik PressFocus

Benevento zremisowało u siebie bezbramkowo z AS Romą (0:0). Wynik sam w sobie jest dość sensacyjny, a warto dodać, że gospodarze od 57. minuty radzili sobie bez wyrzuconego z boiska Kamila Glika.

Niedzielne spotkanie miało jednego faworyta i nie byli to podopieczni Filippo Inzaghiego. Mimo tego pierwsza połowa była niezwykle wyrównana. To AS Roma była częściej przy piłce, ale Benevento równie często, co Giallorossi, odgryzało się w ofensywie. Najaktywniejszy po stronie rzymian był Bruno Peres, ale po jego dośrodkowaniu Lorenzo Pellegrini zanotował faul w ataku.

Po zmianie stron Brazylijczyk nadal korzystał z wolności płynącej z ustawienia go wyżej niż na boku defensywy. Zanotował dobre dogranie do Jordana Veretouta, ale Francuz nie zdołał strzelić swojej dziesiątej bramki. Znaczącym dla przebiegu spotkania było wydarzenie z 57. minuty. Spóźniony Kamil Glik był spóźniony, atakując Henrikha Mkhitaryana. Polak był już wcześniej upomniany przez arbitra, więc po faulu stopera na Ormianinie pan Pairetto nie miał wyboru poza pokazaniem czerwonej kartki.

Od tej pory Benevento całkowicie skupiło się na grze destrukcyjnej, ale wychodziło to Wiedźmom dobrze. Na tyle dobrze, że choć Paulo Fonseca wprowadził trzech zawodników ofensywnych, nikt nie zdołał sforsować bramki bronionej przez Lorenzo Montipo. W ostatnich sekundach arbiter podyktował już nawet rzut karny po rzekomym faulu Daama Fouloma na Stephanie El-Shaarawym, ale po konsultacji z VAR-em cofnął decyzję.

Bezbramkowy remis z pewnością bardziej cieszy gospodarzy. Dzięki niemu mają już dziesięć punktów przewagi nad strefą spadkową. Z kolei dla Romy ten rezultat oznacza, że Atalanta zbliżyła się do Giallorossich na odległość oczka. Rzymianie nadal zajmują jednak najniższe miejsce na podium Serie A.

Komentarze