Ronaldo w Juventusie, czyli niespełniona obietnica

Cristiano Ronaldo
Cristiano Ronaldo PressFocus

Cristiano Ronaldo najprawdopodobniej odejdzie z Juventusu i po trzech sezonach opuści Serie A. Pojawił się w Turynie by wygrać Ligę Mistrzów, ale ani razu w koszulce w biało-czarne pasy nie zagrał nawet w półfinale. Jak ocenić czas spędzony przez Portugalczyka we Włoszech? 

  • Cristiano Ronaldo jest bardzo blisko Manchesteru City, po trzech sezonach żegna się z Serie A
  • Portugalczyk podniósł znacznie wartość marketingową klubu, ale zabrakło zrealizowania głównego celu
  • Juventus nie walczy o zatrzymanie Ronaldo na kolejny sezon

Po transferze Cristiano Ronaldo Serie A zyskała jako globalna marka. W świecie, w którym Premier League tak bardzo odjechała reszcie stawki mecze Juventusu również mogły liczyć na zainteresowanie ze strony widza w każdym zakątku świata. Akcje Bianconerich poszybowały w górę, podobnie było z kontami w mediach społecznościowych. Przed przyjściem Cristiano Juventus na Instagramie obserwowało 8 milionów ludzi. Obecnie jest to już ponad 50 milionów, co sprawia, że tylko dwa kluby mają większe zasięgi – FC Barcelona i Real Madryt. CR7 przyciągnął wielu nowych fanów i pomógł osiągnąć większe wpływy od reklamodawców. Wystarczy spojrzeć na umowę z firmą Adidas, której logo widnieje na strojach Juventusu. Przed 2018 rokiem Bianconeri otrzymywali 23 miliony rocznie, dużo mniej od Bayernu, Manchesteru czy Realu Madryt, które również korzystają ze sprzętu Adidasa. Po sprowadzeniu Portugalczyka umowa została renegocjowana, przedłużona, a roczne wpływy do turyńskiej kasy wzrosły do ponad 50 milionów euro. Na tym polu czas spędzony przez Ronaldo w Juventusie trzeba uznać za udany. 

Podobnie to wygląda, gdy spojrzymy na indywidualne osiągnięcia Cristiano. 134 spotkania, 101 bramek i 22 asysty. W Serie A strzelał średnio co 104 minuty. Żaden zawodnik w historii klubu nie zdołał w równie krótkim czasie wykręcić takich statystyk. Dwa razy sięgnął po Scudetto, dokładając do tego także Coppa i dwie SuperCoppa Italia. Dwukrotnie wybierany był zawodnikiem roku w Serie A. Udowodnił, że wciąż jest maszyną do zdobywania bramek. Problem w tym, że bez Ronaldo w składzie Juventus potrafił bardziej zdominować rozgrywki Serie A, a w Lidze Mistrzów dwa razy meldował się w wielkim finale. Ajax, Olympique Lyon i FC Porto wyrzucały Bianconerich za burtę w ostatnich latach. Cristiano miał swój wielki wieczór w rewanżu z Atletico Madryt, strzelał w dwumeczach z Ajaxem i Lyonem, ale Juventus z nim w składzie w Lidze Mistrzów nie zaistniał.

Przed trzema laty wydawało się, że jest to układ idealny. Cristiano w wieku 33 lat wciąż mógł występować w topowej lidze. Bić kolejne rekordy i utrzymać ogromne zarobki. W dodatku, podatki dla obcokrajowców we Włoszech są niższe niż w Hiszpanii. Juventus zyskał najbardziej rozpoznawalnego sportowca na świecie, ale przede wszystkim zawodnika, który jak nikt wiedział jak wygrywać Ligę Mistrzów. Przed erą Portugalczyka Bianconeri dwukrotnie byli bardzo blisko spełnienia swojego marzenia przegrywając finały w 2015 i 2017 roku. Sięgnięcie po CR7 miało pomóc w wykonaniu tego ostatniego kroku. Nie udało się i dlatego trudno jednoznacznie ocenić te ostatnie trzy lata. Mamy świadomość, że choćby linia pomocy Juventusu nie licowała z ambicjami klubu w Europie. Ronaldo strzelał, ale w LM skończyło się to pasmem niepowodzeń. W dodatku w Serie A Juventus stracił Scudetto, a Cristiano tylko raz został królem strzelców. W pierwszym sezonie za mocny okazał się Fabio Quagliarella, w drugim Ciro Immobile. 

Mieszane uczucie powoduje także to, co dzieje się w ostatnich dniach. Ronaldo poprosił, by mecz z Udinese rozpocząć na ławce, a następnie jego agent Jorge Mendes ogłosił klubowi, że Cristiano chciałby odejść do Manchesteru City. To wszystko dzieje się na pięć dni przed zamknięciem okna transferowego i stawia władze Juventusu w trudnym położeniu. Znalezienie godnego następcy dla napastnika, który w trzy lata zdobył ponad 100 bramek? Wydaje się nierealne. Chce odejść i grać w lepszym zespole? Nic dziwnego. W Manchesterze będzie mieć większą szansę na wygranie Ligi Mistrzów. Mógł jednak zakomunikować to trochę wcześniej. 

Jeśli Cristiano odejdzie, a wydaje się to już przesądzone, będzie to historia zmarnowanej szansy. Z obu stron. Juventus nie potrafił zbudować drużyny, z którą Portugalczyk byłby w stanie wspiąć się na szczyt. Nie trafiono też z trenerami, gdy ekscentrycznego i finalnie skłóconego z szatnią Sarriego zastąpił żółtodziób Pirlo. Takich wieczorów jak ten rewanżowy z Atletico powinno być więcej. Kibice Bianconerich zostali z niespełnioną obietnicą i poczuciem, że ta historia powinna mieć przynajmniej jeden rozdział zapisany złotymi zgłoskami.

Piotr Dumanowski i Dominik Guziak – Eleven Sports

Komentarze