Co za widowisko w Rzymie. Kamil Glik z golem

Ciro Immobile
Ciro Immobile Pressfocus

Wraz z rozpoczęciem rywalizacji w Bergamo, Lazio grało z Benevento, natomiast Bologna walczyła ze Spezią. Trzeba przyznać, że Kamil Glik nie miał łatwego życia, ale zdołał umieścić piłkę w siatce. Rzymianie zakończyli ten mecz szalonym zwycięstwem (5:3). Tymczasem Łukasz Skorupski dobrze spisywał się między słupkami, a jego drużyna przerwała pasmo niepowodzeń, dzięki cennej wygranej (4:1).

Sporo goli w Rzymie

Pierwsza połowa idealnie ułożyła się dla piłkarzy Lazio. Po 10. minutach piłkę do własnej siatki skierował Fabio Depaoli. Włoch miał wielkiego pecha, ponieważ przy strzele rywala został trafiony w nogę, co kompletnie zmyliło bramkarza.

Nie minął nawet kwadrans, a na tablicy wyników było już 2:0. Tym razem Sergej Milinkovic-Savic posłał znakomite podanie do Immobile, który z kilku metrów dopełnił formalności celując w lewy górny róg.

Sporo emocji doświadczyliśmy jeszcze przed przerwą. Po półgodzinie rywalizacji sędzia zauważył przewinienie jednego z graczy Benevento we własnym polu karnym. Konsekwencją było podyktowanie jedenastki przez arbitra. Po krótkiej chwili na listę strzelców wpisał się Joaquin Correa. Czarownicy wyglądali na załamanych, ale pokonali swoje słabości i tuż przed zejściem do szatni, straty do przeciwnika zmniejszył Marco Sau. Napastnik gości zza szesnastki umieścił futbolówkę w prawym dolnym rogu.

Tymczasem zaraz po wyjściu na drugą odsłonę w Rzymie znów padł gol, co ciekawie ponownie samobójczy. Sytuacja z 48. minuty przypominała do złudzenia akcję z początku spotkania. Zanim piłka wpadła do bramki, najpierw trafiła Lorenzo Montipo.

Później tempo spotkania zwolniło, jednak niespodziewanie Benevento wzięło się za odrabianie strat. Nietrafiony karny przez Immobile z 55. minuty zemścił się kilka akcji później. Benito Nicolas Viola wygrał pojedynek z Pepe Reiną i z 11. metrów huknął tuż obok prawego słupka. Wówczas zrobiło się bardzo gorąco, ponieważ Czarownicy poczuli wiatr w żaglach. Gianluca Lapadula w pewnym momencie doprowadził do wyniku 3:4. Trafienie Włocha nie zostało jednak uznane, ponieważ przed oddaniem strzału dopuścił się przewinienia. Co się odwlecze to nie uciecze. Szczęście do beniaminka uśmiechnęło się w samej końcówce, kiedy Kamil Glik strzelił gola główką po rzucie rożnym. Gdy goście marzyli o remisie ich plany legły w gruzach wraz z trafieniem Immobile z 96. minuty. Włoch zakończył szybki kontratak Lazio i z kilku metrów pokonał bezradnego bramkarza.

Ostatecznie to Lazio odniosło swoje piąte zwycięstwo z rzędu i utrzymało szóstą lokatę w tabeli.

Dobry występ Skorupskiego

Na Stadio Renato Dall’Ara Bologna zagrała ze Spezią. W tym pojedynku również zobaczyliśmy gole. Strzelecki festiwal w 12. minucie rozpoczął Riccardo Orsolini, który zamienił rzut karny na bramkę. 300 sekund później Musa Barrow podwyższył prowadzenie. Skrzydłowy gospodarzy zakończył składną akcję całego zespołu, umieszczając futbolówkę w pustej siatce.

Z kolei na kwadrans przed przerwą trafienie kontaktowe Spezii zapewnił Ardian Ismajli. Defensor beniaminka zgubił krycie i zaskoczył Skorupskiego mocnym uderzeniem głową.

Druga połowa należała już tylko do ekipy z Bolonii. W 54. minucie Mattias Svanberg oddał mocny strzał pod samą poprzeczkę. Golkiper był bez większych szans, jednak po krótkiej chwili znów musiał wyciągać futbolówkę z bramki. Szwedzki pomocnik pokonał Provedela po raz drugi uderzeniem głową, a przy okazji ustalił ostateczny wynik w meczu.

Bologna po dwóch przegranych z rzędu, wreszcie zgarnęła całą pulę, natomiast przez większość starcia między słupkami znakomicie spisywał się Łukasz Skorupski.

Komentarze