Co słychać u Roberto Baggio? “Przegrałem trzy razy na MŚ w karnych”

Roberto Baggio
Roberto Baggio fot. PressFocus

Reprezentacja Włoch w ostatnim kwartale tego roku nie weźmie udziału w mistrzostwach świata. Squadra Azzurra nie zagra w tego typu turnieju po raz drugi z rzędu, mimo że w 2021 roku została mistrzem Europy. W powszechnej opinii powodem niepowodzenia włoskiej ekipy był brak skutecznego napastnika. W przeszłości Squadra Azzurra też miała taki kłopot, a dotyczył między innymi Roberto Baggio, który i tak jest uznawany za legendę włoskiej piłki nożnej.

  • Reprezentacja Włoch w swojej historii miała wielu świetnych napastników
  • Do grona legendarnych byłych zawodników Squadra Azzurra należy przede wszystkim Roberto Baggio
  • 55-latek kojarzony jest przede wszystkim z pudłem na mundialu w Stanach Zjednoczonych w 1994 roku
  • Po zakończeniu kariery piłkarskiej i współpracy z reprezentacją Włoch były piłkarz skupił się na podróżach i angażowaniu w akcje charytatywne

Baggio stał się legendą za życia

Reprezentacja Włoch brała udział 28 lat temu w jednym z najbardziej emocjonalnych i niezapomnianych finałów mistrzostw świata, mierząc się z Brazylią na turnieju w Stanach Zjednoczonych. Squadra Azzurra z gigantem z Ameryki Południowej w podstawowym czasie gry i po dogrywce remisowała bezbramkowo. Zwycięzcę musiały wyłonić rzuty karne. Konkurs jedenastek był niezwykle dramatyczny. W momencie, gdy obu ekipom pozostała do wykonania jedna próba, to w lepszym położeniu byli Canarinhos, prowadząc 3:2.

Do ostatniej jedenastki we włoskim zespole podszedł Roberto Baggio. Doświadczony napastnik oddał mocny strzał, po którym piłka przeleciała nad bramką. Bramkarz reprezentacji Brazylii – Claudio Taffarel upadł na kolana, unosząc ręce w geście triumfu. Z kolei Włosi rozpaczali. Po raz pierwszy w karierze rozpłakał się Franco Baresi, dla którego mecz z Canarinhos był ostatnim w drużynie narodowej. To był jedyny moment, gdy świat ujrzał łzy trzykrotnego medalisty mistrzostw świata.

Niewielu kojarzy natomiast, że nawet gdyby Baggio skierował piłkę do siatki, to Brazylia miała jeszcze szansę na odpowiedź. Jednocześnie wciąż Canarinhos mogli zadać ostateczny cios. Pudło byłego napastnika między innymi Juventusu, czy Fiorentiny sprawiło jednak, że to właśnie Baggio został uznany za winnego porażki Squadra Azzurra.

Co było przyczyną pecha? Zdaniem Włochów wszystko sprowadza się do uprzedzeń związanych z pechowym numerem na koszulce. Jeszcze w latach 90. takie numery były przyznawane losowo. Roberto Baggio trafił się numer siedemnasty, ale zdecydowanie przeciwny gry napastnika z takim numerem był ówczesny selekcjoner Arrigo Sacchi. Miał w pamięci niewykorzystanie rzutu karnego przez Roberto Donadoniego w trakcie mistrzostw świata w 1990 roku, który grał z numerem 17. na plecach. Wówczas Włosi odpadli w półfinale turnieju. Nikt nie chciał popełnić tego samego błędu. Przedstawiciele Squadra Azzurra losowali zatem jeszcze raz i przy drugiej próbie Baggio przypadła kultowa dziesiątka. Numer 17. trafił natomiast do Alberigo Evaniego. Niemniej oszukanie przeznaczenia się nie udało. Pechowy Evani swoją jedenastkę pewnie wykonał. Tymczasem Baggio nie został zbawicielem narodu.

Jeden rzut karny nie decydował o niepowodzeniu

Sam zainteresowany wprost przyznał, że został niesłusznie obwiniany za porażkę swojego zespołu, bo jego gol z rzutu karnego i tak niczego nie gwarantował. Były reprezentant Włoch pisał o tym w swojej autobiografii.

“Ludzie musieli wybrać jeden moment z tego finału i wybrali moje pudło. Ta jedna chwila była ze mną przez długie lata. To był bez wątpienia najgorszy moment mojej kariery. Gdybym miał możliwość coś z niej wymazać, to na pewno byłaby to ta jedenastka. Jeśli chodzi o rezygnację z rzutu karnego, to byłem wykończony, ale zawsze wykonywałem rzuty karne. Nigdy ich nie odpuszczałem. Nigdy nie uciekałem od odpowiedzialności. Przegrałem trzy razy na mistrzostwach świata w rzutach karnych” – uzmysłowił Baggio.

Losy z udziałem byłego włoskiego piłkarze były naprawdę fatalne. Przegrał w półfinale mistrzostw świata w 1990 roku, następnie na turnieju w Stanach Zjednoczonych w 1994 roku i w końcu na mundialu we Francji w 1998 roku, gdy Squadra Azzurra w 1/4 finału uległa Francji (3:4 w konkursie jedenastek). W boju z Tricolore Baggio wykorzystał swój rzut karny, ale to nie wystarczyło, aby Włosi awansowali do półfinału.

Mimo niepowodzeń na wielkich imprezach piłkarskich Roberto Baggio zdobywał dużo nagród. Na zawsze zapisał się w historii włoskiego calcio. Po zakończeniu piłkarskiej kariery wciąż był przy piłce nożnej. Został w 2010 roku dyrektorem technicznym reprezentacji Włoch. Do jego obowiązków należało wyszukiwanie utalentowanych młodych piłkarzy, ale to nie spełniało jego ambicji.

Altruista przez duże A

Baggio ma również ważną licencję trenerską UEFA Pro. Na razie jednak nie prowadził żadnego w pełni profesjonalnego zespołu. Ostatnio legendarny Włoch odsunął się od piłki nożnej. Spędza czas na swoim ranczo w Caldogno, odpoczywając na łonie natury w towarzystwie swoich bliskich. W każdym razie nawet nie może grać w piłkę nożną ze swoim synem na podwórku pod domem. “Moje kolano to dramat. Z tego powodu moja kariera nie potoczyła się tak, jak bym chciał” – przekonywał 55-latek.

Aktualnie Baggio praktycznie nie pojawia się w przestrzeni medialnej. Jednocześnie nie odmawia kibicom zdjęć. Niechętnie jednak udziela się na swoich profilach w mediach społecznościowych, woląc angażować się w działalność charytatywną. Został ambasadorem Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa. Dużo czasu Baggio poświęca również na podróże po świecie, odwiedzając mało popularne miejsca, pomagając ich mieszkańcom. Na swoim koncie Włoch też pokojową nagrodę Nobla za pomoc w zbieraniu funduszy dla ofiar trzęsienia ziemi na Haiti i budowę szpitali w krajach Trzeciego Świata. Tymczasem we Włoszech Baggio został oddzielnie odznaczony Orderem Zasługi Republiki Włoskiej.

Czytaj więcej: Jorginho wciąż nie pogodzony z brakiem Italii na mundialu. “To szaleństwo!”

Komentarze

Na temat “Co słychać u Roberto Baggio? “Przegrałem trzy razy na MŚ w karnych”

Roberto Baggio to mój ulubiony piłkarz. Mino, że w czasie, gdy on grał w latach kolejnych było wielu bardzo dobrych włoskich piłkarzy to właśnie Roberto Baggio według mnie był najlepszy. Włosi w latach 1990-1998 mieli ogromnego pecha przegrywając trzy raz z rzędu konkurs rzutów karnych. Mogli zdobyć trzy mistrzostwa świata z rzędu. Poza tym był jeszcze pechowo niewykorzystany rzut karny e meczy z Niemcami (0-0) na mistrzostwach Europy 1996 (wówczas nie narodziłaby się reprezentacja Czech). Od roku 1994, a jeszcze bardziej po roku 1998 uważałem, ze Włosi powinni się skupić dodatkowo na szkoleniu w strzelaniu rzutów karnych. Trochę się później poprawili (wygrane konkursy rzutów karnych w 2006, 2012 i dwa w 2021, ale również przegrane w 2008, 2013 i 2016).
Ostatnio ta zmora powróciła w osobie Jorginho w meczach ze Szwajcarią. Pech zawsze ich prześladował,
Roberto Baggio zawsze pozostanie w mojej pamięci jako genialny technik i czarodziej, który wprowadzał magię do gry reprezentacji Włoch.