Ciąg dalszy telenoweli. Co dalej z młodym Donnarummą?

Gianluigi Donnarumma
Gianluigi Donnarumma Grzegorz Wajda

Za trzy miesiące wygasa kontrakt Gianluigiego Donnarummy z AC Milan. Coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że młody bramkarz opuści Mediolan. Czy warto za wszelką cenę zatrzymać go w drużynie i spełnić horrendalne oczekiwania finansowe 22-latka i jego agenta?

Zatrzymać bez względu na cenę

To pytanie usłyszał od nas były obrońca Juventusu, Barcelony i Milanu, Gianluca Zambrotta. Bez wahania odpowiedział – „Zatrzymałbym Donnarummę nie zważając na pieniądze. To wielki talent i Milan nie może sobie pozwolić by go stracić” – stwierdził Zambrotta w maju…2017 roku, gdy gościł w Warszawie przy okazji pokazowego meczu Legend La Liga. Minęły cztery lata a we Włoszech toczy się ta sama dyskusja – spełnić żądania Mino Raioli, czy pozwolić Donnarummie odejść? Ciekawi jesteśmy co Zambrotta powiedziałby dziś. Wówczas chodziło o sześć milionów euro, dziś Raiola żąda dwa razy więcej. Poza tym, nie trzeba nikomu tłumaczyć, że świat się zmienił i kryzys finansowy mocno dotyka również kluby piłkarskie. Dwanaście milionów euro w obecnych czasach. Dwanaście milionów euro pensji dla bramkarza. Absurdalna kwota.

Władze Milanu z Paolo Maldinim na czele znajdują się w trudnej sytuacji. Przedstawili Donnarummie bardzo dobre warunki. Podwyżka z sześciu do siedmiu milionów euro rocznie plus milion euro bonusu za awans do Ligi Mistrzów. Jak to wygląda na tle innych bramkarzy w Serie A? Wojciech Szczęsny w Juventusie inkasuje 7 milionów euro rocznie. Samir Handanović w Interze 3,2 miliona. Spójrzmy poza Półwysep Apeniński. Alisson Becker w Liverpoolu zarabia około 9 milionów euro. Marc Andre Ter Stegen w Barcelonie inkasuje 8,5 miliona za sezon. Tak zarabia światowa czołówka na pozycji bramkarza. A mówimy o zawodnikach o uznanej marce, którzy swoją wartość udowodnili na najwyższym poziomie i w gablocie z trofeami mają puchar Ligi Mistrzów. Czy Donnarumma jest obecnie lepszy od Szczęsnego, Alissona czy Ter Stegena? Na pewno jest od nich młodszy i ma ogromny potencjał, ale czy zasługuje na to by płacić mu 12 milionów za sezon gry? Raczej nie. W czasach pandemii i dużych dziur w klubowych budżetach taka kwota dla Milanu jest nie do zaakceptowania.

Fenomen

Gianluigi Donnarumma to fenomenalny bramkarz. Kto regularnie ogląda jego występy raczej nie będzie z tym dyskutować. Ma 22 lata. Rozegrał w Serie A 205 spotkań, osiągając taki wynik najszybciej w historii. Zachował aż 70 czystych kont. Do tego dochodzą występy w Lidze Europy, finałach Coppa i SuperCoppa Italia i 24 mecze w dorosłej reprezentacji Włoch. Wielu bramkarzy w wieku Donnarummy dopiero zaczyna stawiać pierwsze kroki w poważnej piłce. Gigio ma ogromne doświadczenie i z każdym rokiem jest coraz lepszy. Rzadko obserwujemy u niego spadki koncentracji, niedokładne wybicia piłki prowadzące do straty bramki czy nerwowe interwencje na przedpolu. Jak na 22-latka to gigant. Być może któregoś dnia rzeczywiście będzie najlepszym bramkarzem na świecie. Wystarczy, że zachowa obecne tempo rozwoju i w końcu zdoła wspiąć się na sam szczyt. Ale czy już dziś zasługuje na to by stawiać go kilka pięter nad resztą zespołu? Przyjrzeliśmy się zarobkom obecnych liderów Milanu. Zlatan Ibrahimović – 7 milionów. Alessio Romagnoli – 3,5 miliona.  Hakan Calhanoglu – 3,5 miliona. Franck Kessie – 2,2 miliona. Davide Calabria – 2 miliony. Theo Hernandez – 1,5 miliona. Simon Kjaer – 1,2 miliona. Sami widzicie. 12 milionów euro dla bramkarza – to się nie klei. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że Romagnoli, Hakan czy Kessie negocjują nowe umowy i będą zarabiać więcej, ale wciąż będą to kwoty wpisujące się w obecną, rozważną politykę rozwoju klubu.

Milan się nie ugnie

Czy można w tej sytuacji mieć do kogokolwiek pretensje? Obecne władze Milanu przedstawiły bardzo dobrą ofertę i nie zamierzają uginać się pod żądaniami Mino Raioli. Wejść na głowę pozwolili sobie cztery lata temu. Wówczas duet Fassone i Mirabelli przystał nawet na wynoszącą milion euro pensję dla Antonio Donnarummy, byle tylko namówić Gigio na podpisanie nowego kontratu. Kibice Milanu mogą przeklinać Raiolę i trudno im się dziwić, ale on po prostu wykonuje swoją pracę. Chce jak najwięcej zarobić (pojawiły się doniesienia, że oczekuje 25 milionów za przedłużenie kontraktu) oraz wynegocjować jak największą pensję dla swojego zawodnika. Jak sam przyznawał w rozmowie z The Athletic – czy komuś się to podoba, czy nie, pracuje w wielomiliardowym biznesie i za swoją pracę oczekuje ogromnych prowizji. I na koniec – czy można mieć pretensje do Donnarummy? Chyba nie. Czasy romantycznego podejścia do piłki nożnej już przeminęły. Maldini, Del Piero, Giggs, Puyol, Zanetti, Totti – to już niestety przeszłość. Z resztą, gdy przypomnimy sobie pożegnania niektórych legend zrozumiemy, że wielkie kluby to też wielkie korporacje. Koniec końców patrzą na piłkarza przez pryzmat excela, a nie sentymentów.

W teorii Donnarumma to materiał na klubową legendę. Urodzony pod Neapolem, ale jak sam deklaruje od dziecka kibicował Milanowi. Debiut w Serie A zaliczył w wieku zaledwie 16 lat. W bramce Rossonerich może stać przez kolejnych kilkanaście lat, pobić i wyśrubować kilka rekordów. Wielu kibiców chciałoby być świadkami takiej historii. Przekonać się, że czasami w piłce decydują uczucia i wartości, a nie wysokość prowizji i nowy jacht dla Mino Raioli. Jesteśmy naiwni i wierzymy w romantyczny koniec, choć nie ma ku temu logicznych przesłanek.

Piotr Dumanowski i Dominik Guziak – Eleven Sports 

Komentarze