Bohaterowie drugiego planu. Na kogo warto zwrócić uwagę w Serie A?

Filip Djuricić
Filip Djuricić PressFocus

W każdej lidze można znaleźć piłkarzy, którzy przez lata wykonują bardzo solidną pracę, a trenerzy nigdy nie pomijają ich ustalając wyjściową jedenastkę. Nawet kibice wymieniając skład swojej drużyny z pamięci nigdy nie zapominają ich nazwiska. Jednak później, gdy przychodzi do wręczania nagród na koniec sezonu albo do klubu spływają oferty od ligowych tuzów, nazwiska takich piłkarzy nigdy się nie pojawiają. Są też tacy, którzy przez splot dziwnych okoliczności w późnym wieku trafiają do poważnej piłki i od razu robią piorunujące wrażenie. Każdego z takich graczy łączy to, że nikt nie zwrócił uwagi, a powody by to zrobić pojawiały się od dłuższego czasu. Postanowiliśmy zrobić krótką listę zawodników, którym w tym sezonie Serie A wypada baczniej się przyglądać, choć nie są bohaterami pierwszego planu.

Serie A – niedoceniani piłkarze

Filip Djuricić


Po przejściu z Heerenveen do Benfiki na pięć lat stał się zawodnikiem wypożyczanym do czterech różnych lig.
Nigdzie nie mógł zagrzać miejsca, bo też nigdzie nie był w stanie pokazać swojego potencjału.
Dopiero w Benevento Roberto De Zerbi mocno go odkurzył, a następnie zabrał ze sobą do Sassuolo.
Tam pod jego wodzą powstała drużyna złożona właśnie z takich odkurzonych graczy. Domenico
Berardi, Manuel Locatelli, Jeremie Boga, Francesco Caputo – ich liczby nieco przyćmiły dobrą formę
Djuricicia. Nie może pochwalić się imponującą liczbą bramek i asyst, choć w zeszłym sezonie brał
udział przy zdobyciu aż 10. A prawda jest taka, że bez serbskiego trequartisty żaden z wcześniej
wymienionych graczy nie radziłby sobie tak dobrze. Blisko 29-letni zawodnik ma w karierze dwa cele –
przejść do klubu grającego w LM i pojechać z reprezentacją Serbii na MŚ. Z taką grą jedno i drugie jest
bardzo prawdopodobne.

Mattia Zaccagni


Ivan Jurić potrafi zbudować drużynę opierającą się na zawodnikach, na których nikt nigdy nie
zwróciłby specjalnej uwagi. Uwagi na siebie nie zwracał też Mattia Zaccagni – jeszcze kilka lat temu
lepiej czuł się w Serie B. W zeszłym sezonie Hellas był najlepszym beniaminkiem, ale czołowymi
postaciami określano innych graczy. Samuel Di Carmine, Matteo Pessina, Darko Lazović, Davide
Faraoni – oni byli wyżej w hierarchii. Podobnie jak Filip Djuricić, Mattia Zaccagni nie imponował
skutecznością, był dopiero dziesiątym strzelcem zespołu. Miał za to widoczny wpływ na grę, co
przyniosło aż pięć asyst. Po odejściu Pessiny, Pazziniego, Verre, Boriniego czy Stępińskiego, Zaccagni nie
miał wyjścia i musiał już zabrać się za strzelanie. Cztery gole to w skupiającym się na grze defensywnej
Hellasie najlepszy wynik, a bramka przewrotką zdobyta przeciwko Spezii to pokaz możliwości 25-
latka. Nie powinniśmy się już dziwić, że poważnie interesowały się nim Inter, Milan, Roma, Napoli czy
Lazio.


M’Bala Nzola


Był ważną postacią Spezii w Serie B, w Serie A stał się jeszcze ważniejszy. Mieliśmy okazję
komentować pierwszy mecz Nzoli w najwyższej klasie przeciwko Fiorentinie. Mimo, że wszedł z ławki,
od razu zrobił na nas wrażenie. Siła fizyczna, dynamika, efektywność w pojedynkach, pewnie
wykonywane rzuty karne i skuteczność pod bramką. Jeszcze cztery lata temu w wieku 20 lat występował w Lega Pro w Virtusie Francavilla, gdzie jego kariera znalazła się na zakręcie. Po meczu z Livorno, w
którym opluł i znieważył rywala oraz nadepnął i obraził sędziego, dostał osiem meczów zawieszenia. Po
tamtym incydencie zaczął pracować nad swoim charakterem, co w połączeniu z coraz lepszymi
wynikami zaowocowało debiutem w Serie A. Ten sezon już jest najlepszym w jego karierze (9 bramek
w 13 meczach) a widać, że porównywanie go do Romelu Lukaku pod wieloma względami nie jest
zwykłą kurtuazją. Warto śledzić jego karierę – niezależnie od tego, czy Spezia utrzyma się w lidze, po
sezonie po Nzolę powinna ustawić się kolejka chętnych.

Andrea Consigli


Kolejna postać z Sassuolo, choć w jego przypadku (w przeciwieństwie do Djuricicia) nie można
powiedzieć, że w którymkolwiek momencie kariery przeżywał kryzys. Na początku szybko wywalczył
miejsce w bramce Atalanty, którego nie oddawał przez sześć lat, aż do przejścia do Sassuolo. Tu jest
niekwestionowanym numerem jeden od 2014 roku. Trudno sobie przypomnieć jakikolwiek moment,
w którym na Mapei Stadium pojawiałyby się plotki o zatrudnieniu nowego bramkarza. Przez ten czas
miejsca między słupkami w Serie A oprócz Consiglego nie stracił tylko Samir Handanović w Interze, a
przecież o tym, że Słoweńcowi należy znaleźć następcę mówiło się już wiele razy. Przy ofensywnej
fantazji i defensywnej niefrasobliwości Sassuolo pod wodzą Roberto De Zerbiego, Andrea Consigli to
prawdziwy skarb. Co więcej, świetna gra nogami pozwala Neroverdim stosować wiele sposobów na
radzenie sobie z pressingiem rywala. Gdyby się uparł i odszedł z Sassuolo, nie miałby problemu z
zatrudnieniem w większości klubów Serie A. Ale klub z Mapei Stadium zapewnia mu stabilizację i
regularną grę prawdopodobnie do końca kariery, więc w takich zestawieniach jak nasze powinien
pojawiać się równie regularnie.

Junior Messias


Chyba najciekawsza postać całego zestawienia. Jeszcze w 2018 roku występował w Serie D, po czym
rok po roku zaliczał awanse do kolejnych klas rozgrywkowych. Z Gozzano przeszedł do grającego w
Serie B Crotone, w którym teraz występuje w Serie A. Problem polega na tym, że Junior Messias nie
ma 22, ale prawie 30 lat. Gdzie podziewał się wcześniej? Kilka lat temu można było zobaczyć go w Turynie, gdy pracował jako dystrybutor sprzętu AGD. W piłkę grał amatorsko, ale został przypadkowo wypatrzony przez trenera piątoligowego Casale. Zawodnik obdarzony świetną techniką i szybkością przewyższał wszystkich umiejętnościami. W tym sezonie mamy okazję przekonać się, że umiejętności spokojnie starcza także na Serie A. sześć goli i dwie asysty w zespole, który zdobył łącznie 17 bramek i zamyka tabelę, to naprawdę niezły wynik. Ale nie patrzcie na same liczby. Obejrzyjcie Juniora Messiasa i sami przekonajcie się, że to niepozorny magik, który po prostu nie pasuje do Crotone. Kalabryjczycy są kandydatami do spadku, ale Brazylijczyk spaść nie powinien, ofert z lepszych klubów na pewno nie zabraknie.

Piotr Dumanowski i Dominik Guziak – Eleven Sports

Komentarze

Comments 3 comments

Dorzuciłbym tu Veretout, Brozovic, Joao Pedro, Nandez, Cragno, Colley, Musa Barrow, Orsolini, Drągowski. Często niedoceniani, acz od kilku sezonów conajmniej bardzo solidni.

Mistrzowie drugiego planu, ale również wielkie talenty na które warto zwrócić uwagę – Rovella, Villar, Lovato. Gdzieś zawsze wykonują brudną robotę, ale widać niesamowity potencjał. Szczególnie podoba mi się ten pierwszy