Henrikh Mkhitaryan
Henrikh Mkhitaryan fot. PressFocus

Bez rannych w Bergamo, Roma zmierza na szczyt

Inter Mediolan w dalszym ciągu nie potrafi wrócić na właściwy tor. W niedzielne popołudnie Nerazzurri po raz czwarty w tym sezonie stracili punkty. Tym razem, w jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań 7. kolejki Serie A, zremisowali 1:1 na wyjeździe z Atalantą Bergamo. Większych problemów z zapisaniem kompletu punktów na swoim koncie nie miała natomiast AS Roma, która pokonała 3:1 Genoę. Wszystkie trzy gole dla gości zdobył Henrik Mkhitaryan. Ani jednej bramki nie obejrzeliśmy natomiast w Turynie.

Czytaj dalej…

Zespoły Atalanty Bergamo i Interu Mediolan nie uniknęły potknięć w tym sezonie i liczyły na zgarnięcie pełnej puli. W pierwszej połowie nie oglądaliśmy jednak porywającego widowiska, obie drużyny były ostrożne i dużą uwagę przywiązywały do bronienia dostępu do własnej bramki. Ostatecznie na przerwę schodziły przy bezbramkowym remisie.

W drugiej odsłonie było znacznie ciekawiej. Obie drużyny stwarzały sobie więcej sytuacji i co najważniejsze doczekaliśmy się bramek. W 58. minucie na prowadzenie wyszli Nerazzurri. Po dośrodkowaniu Ashelya Younga z lewej strony boiska, sprytnym uderzeniem głową bramkarzowi Atalanty szans nie dał Lautaro Martinez.

W kolejnych minutach Inter miał okazje do podwyższenia prowadzenia. Mogli to uczynić Arturo Vidal i Nicolo Barella, ale bardzo dobrymi interwencjami popisywał się Sportiello. Atalanta również nie zamierzała bezradnie obserwować grę rywali i szukała okazji do zdobycia wyrównującego gola.

W 79. minucie Luis Muriel zagrał piłkę do ustawionego przed polem karnym Aleksieja Miranczuka, który następnie precyzyjnym uderzeniem z kilkunastu metrów przy samym słupku nie dał szans Samirowi Handanoviciowi. Jak się okazało był to gol na wagę remisu.

Dla drużyny Atalanty to dopiero pierwszy remis w tym sezonie. W pozostałych spotkaniach drużyna Gian Piero Gasperiniego odniosła cztery zwycięstwa i doznała dwóch porażek. Z kolei Inter już po raz trzeci w obecnych rozgrywkach podzielił się punktami z rywalami. Ponadto na swoim koncie ma trzy wygrane i jedną porażkę.

AS Roma przystępowała do niedzielnego spotkania w roli zdecydowanego faworyta. Pod początku meczu drużyna prowadzona przez Paulo Fonsekę dominowała na boisku, momentach spychając rywali do głębokiej defensywy. Prowadzenie udało im się objąć dopiero tuż przed przerwą, po tym jak wykorzystali stały fragment. Po dośrodkowaniu Jordana Veretout z rzutu rożnego, do siatki uderzeniem głową trafił Henrikh Mkhitaryan.

Druga połowa świetnie rozpoczęła się dla gospodarzy, którzy w 50. minucie doprowadzili do wyrównania wykorzystując szybki kontratak. Gianluca Scamacca świetnym prostopadłym podaniem uruchomił Marko Pjacę, a ten wykorzystał sytuacje sam na sam z Pau Lopezem.

Kolejne minuty to kolejne ataki gości z Rzymu. Przyniosły one efekt w 67. minucie, gdy po raz drugi na listę strzelców wpisał się Mkhitaryan. Reprezentant Armenii tym razem uderzeniem z kilku metrów wykorzystał dobre dogranie Bruno Peresa z lewej strony pola karnego.

Pięć minut przed zakończeniem spotkania były piłkarz między innymi londyńskiego Arsenalu skompletował hattricka. Mkhitaryan tym razem pokonał Mattię Perina kapitalnym uderzeniem z woleja po centrze z prawego skrzydła.

Dzięki tej wygranej Roma awansowała na trzecie miejsce w tabeli. Do prowadzącego Milanu, który w niedzielny wieczór zmierzy się z Hellas Werona traci obecnie dwa punkty.

W meczu na Stadio Olimpico w Turynie od pierwszej minuty obejrzeliśmy w akcji dwóch reprezentantów Polski. W zespole Torino wystąpił Karol Linetty, natomiast w ekipie Crotone Arkadiusz Reca.

Pierwsza połowa nie była porywającym widowiskiem. Gra nie kleiła się obu zespołów, w efekcie czego miały problemy ze stwarzaniem sobie sytuacji podbramkowych. Torino w pierwszych trzech kwadransach ani razu nie zagroziło bramce rywali, natomiast goście oddali tylko jeden celny strzał. W doliczonym czasie gry potężnie zza pola karnego uderzał Pedro Pereira, ale świetną interwencją popisał się Salvatore Sirigu.

W drugiej połowie sytuacji było nieco więcej, ale piłka ani razu nie znalazła drogi do bramki. Zdecydowanie najbliżej wpisania się na listę strzelców był Amer Gojak, po którego zagraniu z prawego skrzydła piłka trafiła w słupek bramki Crotone.

Goście musieli kończyć mecz w osłabieniu, po tym jak w 87. minucie drugą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Sebastiano Luperto.

Komentarze