Bayern Monachium bezbłędny fazie grupowej. Skuteczność zawiodła Inter [WIDEO]

Piłkarze Bayernu Monachium
Piłkarze Bayernu Monachium Pressfocus

Bayern Monachium zwycięstwem 2:0 nad Interem Mediolan przypieczętował bezbłędną w wykonaniu mistrza Niemiec fazę grupową. Die Roten zanotowali sześć zwycięstw i z bilansem bramkowym 18:2 zameldowali się w dalszej fazie rozgrywek. Nerazzurii o wyjście z grupy martwić się nie musieli, jednak ich występ przeciwko Bayernowi daleki był od udanego.

  • Bayern Monachium prowadził do przerwy z Interem 1:0
  • W drugiej połowie podwyższył prowadzenie i wygrał 2:0
  • Wicemistrzowie Włoch o awans walczyć nie musieli, choć kibice liczyli na lepszy występ

Inter bez argumentów do przerwy

Bayern Monachium do ostatniego meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów podszedł na poważnie i nie zamierzał odmawiać sobie przyjemności zanotowania kolejnego zwycięstwa. Gospodarze dominowali przez całą pierwszą połowę, skutecznie ograniczając ataki Interu Mediolan.

W 32 minucie piłkarze Nerazzurrich dali pokaz tego, jak nie należy kryć podczas rzutów rożnych i zostawili kompletnie bez krycia Benjamina Pavarda. Francuz wyskoczył wysoko i nieniepokojony przed defensorów Interu umieścił piłkę w siatce. Zaraz przed końcem pierwszej połowy dobrą okazję do podwyższenia wyniku zmarnował Coman. Jego uderzenie zatrzymał w niezłym stylu Onana.

Nieskuteczność kosztowała gości porażkę

Zaraz po zmianie stron do siatki trafił Acerbi, ale jego bramka nie została uznana z powodu spalonego. Parę minut później przed znakomitą okazję stanął Roberto Gagliardini, którzy przegrał pojedynek ze Svenem Ulreichem. W odpowiedzi na to ruszył Bayern, ale podobnie jak kwadrans wcześniej, gol zdobyty przez Choupo-Motinga został anulowany. Kameruńczyk był na spalonym.

Bawarczycy dominowali i udało im się to udokumentować kolejnym golem, w 72 minucie. Znów uderzał Choupo-Moting, ale tym razem jego trafienie zostało zdobyte prawidłowo. Potężnego uderzenia napastnika nie był w stanie zatrzymać Onana. W końcowych minutach dwukrotnie próbował jeszcze Edin Dzeko, ale Bośniakowi zabrakło zimnej krwi i nie wykorzystał żadnej z okazji.

Komentarze