Allegri musi się w końcu obudzić, Włoch oderwany od rzeczywistości

Massimiliano Allegri
Massimiliano Allegri fot. PressFocus

Juventus po rozegraniu siedmiu ligowych kolejek Serie A plasuje się dopiero na ósmej pozycji. Stara Dama ma na swoim koncie 10 punktów, tracąc siedem oczek do pierwszego SSC Napoli. Kibice ekipy z Turynu nie tak wyobrażali sobie początek kolejnego sezonu pod wodzą trenera Massimiliano Allegriego. Na dodatek turyńczycy już po dwóch kolejkach fazy grupowej Ligi Mistrzów są dalecy do upragnionej gry w fazie play-off. Bardzo prawdopodobne jest, że kolejna przygoda 55-latka w klubie z Tyrunu powoli dobiega końca. Chyba, że nastąpi nagły zwrot, ku uciesze fanów Starej Damy.

  • Juventus w tym sezonie prezentuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań
  • Według kibiców głównym winnym fatalnej postawy Starej Damy jest Massimiliano Allegri
  • Coraz częściej pojawiją się sugestie, że 55-latek nie potrafi panować nad sytuacją w ekipie z Turynu

Juventus stracił swoją tożsamość

Juventus miał w maju 2021 roku zacząć nową erę. Gdy Massimiliano Allegri wrócił po blisko dwóch latach przerwy do teamu z Turynu, nastroje wśród fanów Starej Damy były bardzo dobre. Powszechnie uważano, że tylko trener urodzony w Livorno może wyciągnąć Juve z kryzysu. Turyńska ekipa wpadła w niego po tym, jak prowadzili ją Maurizio Sarri i Andrea Pirlo. Allegri miał być rycerzem na białym koniu, który przywróci Starej Damie dawny blask.

Po ponad roku od powrotu 55-latka do Juventusu nastroje wśród fanów włoskiej ekipy są zdecydowanie pozbawione optymizmu. W poprzedniej kampanii Allegriemu jeszcze się upiekło. Każdy jednak wierzył, że po kolejnym przepracowanym w pełni okresie przygotowawczym Juventus będzie prezentował się tak, jak się tego od niego oczekuje. Tym bardziej że zespół został wzmocniony na kilku pozycjach, co nie mogło nie zostać zauważone.

Zobacz także:

Bez wątpienia na zły start Juve miały wpływ kontuzje w drużynie. Faktem jest, że Juventus dużo traci bez Federico Chiesy, a drugą linią miał dowodzić Paul Pogba. W każdym razie kwestie zdrowotne wykluczające z gry kilku zawodników nie są jedyną rzeczą, która ma wpływ na brak postępów w turyńskiej ekipie w trakcie kampanii 2022/2023. Nie może zatem dziwić, że kibice wielokrotnych mistrzów Serie A żądają zwolnienia doświadczonego trenera, wyrażając przekonanie, że nadszedł właściwy moment na pożegnanie Allegriego.

Ciekawe jest to, że nawet ci, którzy długo bronili trenera, to po kompromitacji Juventusu z Monzą zmienili optykę. Kolejna klęska w wykonaniu Bianconerich była już ponad ich siły. Najgorsze w tym wszystkim dla kibiców Juve jest to, że Allegri zaczyna sam tracić kontrolę nad drużyną. Pierwszy sygnał tego był po porażce z Benfiką w Champions League, gdy Włoch w rozmowie z Corriere dello Sport dał do zrozumienia, że mimo tego, iż przedstawia plan na grę zawodnikom, to oni i tak robią, co chcą. Jak na trenera, który inkasuje rocznie dziewięć milionów euro, to tłumaczenie bardzo słabe. Na dodatek kompromitujące warsztat trenerski Allegriego.

Wątpliwości budzą też dziwne wybory opiekuna Juve względem poszczególnych piłkarzy. Między innymi bardziej ceni Adriena Rabiota od Manuela Locatelliego. Mimo że władze klubu w trakcie letniego okna transferowego desperacko chciały sprzedać Francuza do Man Utd. Ostatecznie transakcja nie doszła do skutku. W każdym razie, jak ma się czuć reprezentant Włoch, który przegrywa rywalizację z zawodnikiem, który był blisko nowego pracodawcy? Tylko przez kwestie finansowe transfer Rabiota nie doszedł do skutku.

Allegri zagubiony w swojej nieomylności

Innym przykładem trudnym do wytłumaczenia jest posadzenie Leonardo Bonucciego na ławce w starciu z Monzą. Jeśli trener sadza na ławkę kapitana zespołu, który nie jest ani po kontuzji, a na dodatek lada moment uda się na reprezentacyjną przerwę, to można przypuszczać, że coś w zespole nie działa, jak należy.

Naiwne jest też ciągłe przekonywanie kibiców Juventus, że w grze drużyny są widoczne pozytywy. Jest to dziwne podejście do sprawy, bo w tym sezonie piłkarze Bianconerich częściej sprawiali wrażenie, jakby nie mieli pomysłu, co zrobić po otrzymaniu piłki. W tej kampanii zawodnicy Juventus zdecydowanie zbyt często rozgrywali piłkę przez swoją defensywę. Dodając jeszcze do tego fakt, że czerwona latarnia rozgrywek Monza miała w starciu z Juve posiadanie piłki na poziomie 60 procent, jest najlepszym dowodem na to, że Allegri jest oderwany od rzeczywistości.

Niektórzy mogą powiedzieć, że włoski trener nie może ponosić odpowiedzialności za wszystko w kontekście zespołu. Zgoda. Niemniej kłopotem piłkarzy Juventusu nie jest przynajmniej na razie złe przygotowanie fizyczne, a fatalne przygotowanie psychiczne do poszczególnych spotkań. Allegri nie ma w sobie instynktu menedżera z Premier League, który potrafiłby dzisiaj zmobilizować zespół do dania z siebie wszystkiego przez całe zawody. Nawet w momencie, gdy Juve świetnie zaczyna, to z czasem słabnie i nie potrafi się już podnieść w kolejnych etapach spotkania z marazmu. Piłkarze Juventusu nie tylko nie potrafią poprawić swojej sytuacji w krytycznym momencie, ale nie mają też odpowiednio dużo argumentów w grze, gdy mają bronić korzystnego wyniku.

Stara Dama pogrążona w marazmie

Hasło przewodnie związane z Juve to: “fino alla fine”, czyli do samego końca do przodu. Tymczasem Bianconeri pod wodzą Allegriego nie tylko nie wyróżniają się tym, że stracili mentalność zwycięzców, ale też nie notują przebłysków, aby można było dostrzec potencjał, że to niebawem ulegnie zmianie. Pod wodzą włoskiego trenera Juventus w 60 spotkaniach średnio wywalczył 1,8 punktu na mecz. Allegri nawet jako opiekun Sassuolo, czy Milanu notował lepsze osiągnięcia na tej płaszczyźnie. Nie przywołując już pierwszej przygody Włocha z Juventusem, gdy w 271 meczach inkasował średnio 2,27 punktu na mecz.

Ekipa z Turynu w poprzednim sezonie ledwo wywalczyła czwarte miejsce na koniec rozgrywek w lidze włoskiej. Co prawda przez fazę grupową Ligi Mistrzów turyńczycy przeszli ogólnie bez większych problemów, rywalizując z Chelsea, Zenitem Sankt Petersburg i Malmoe. Aczkolwiek w 1/8 finału podopieczni Allegriego zostali wyeliminowani przez Villarreal.

Zobacz także:

Poprzednia kampania w wykonaniu Juventusu w Serie A zakończyła się wywalczeniem 70 punktów. Kibica Starej Damy może natomiast doprowadzić do wściekłości to, z jakimi zespołami Juventus przegrywał. Z placu gry na tarczy Bianconeri schodzili po starciach między innymi z: Empoli (0:1), Sassuolo 1:2), Hellas Weroną (1:2), czy Genoą (1:2). Porażka z Rossoblu może boleć, tym bardziej że ta ekipa ostatecznie spadła do Serie B.

Kolejnym czynnikiem, który nie wpływa pozytywnie na odbiór pracy Allegriego w Juventusie, jest jego kontakt z mediami. W rozmowach z dziennikarzami trener przekonuje na każdym kroku, że wszystko jest ok. Allegri nie ma jednak w sobie ani twardego motywatora a’la Jose Mourinho, który potrafi zbesztać swoich zawodników. Nie jest też kimś w stylu Stefano Pioliego, umiejącym podnieść zespół w trudnym momencie. Wypowiedzi opiekuna Starej Damy dają tylko podstawy do wyciągnięcia wniosku, że Allegri traci kontrolę nad sytuacją panującą w Juventusie.

Panic mode w Juve na stand-by’u

Chociaż sugestie dyrektora generalnego Maurizio Arrivabene dają do zrozumienia, że tematu zwolnienia trenera w Juventusie nie ma, to ostatnie wieści związane z tym, że wiceprezes klubu Pavel Nedved był zwolennikiem pożegnania Allegriego, pokazują jednoznacznie, że powoli pali się grunt pod nogami Włocha. To świadczy też o tym, że rosnąca frustracja nie jest już tylko u kibiców, ale także na najwyższych stanowiskach w klubie. Na dzisiaj Allegri jest jeszcze trenerem Juve, ale można przypuszczać, że w przypadku potknięcia z Bologną, czy Maccabi Haifa cierpliwość skończy się nawet Andrei Agnelliemu, który mimo sympatii do 55-letniego szkoleniowca, to mierząc się z presją ze strony ludu, nie będzie miał innego wyjścia, jak pożegnać Włocha. Nawet jeśli klubowe finanse będą miały na tym ucierpieć.

Hashtag AllegriOut już od kilku dni cieszy się ogromną popularnością, a po meczu z Monzą pobił prawdopodobnie wszelkie rekordy. Kibice zdecydowania chcą zwolnienia trenera. Mało tego, że fani Juventusu opanowali media społecznościowe, to na dodatek w nieparlamentarnych słowach domagali się wyrzucenia Allegriego z Juventusu na jednej z anten transmitujących ostatnie starcie ligowe Starej Damy.

Dyrektor generalny Juventusu, Maurizio Arrivabene, powiedział przed meczem z Monzą, że roszada na stanowisku szkoleniowca nie jest brana pod uwagę. – Zmiana w sztabie szkoleniowym zespołu byłaby szaleństwem. Na problemy należy patrzeć ze wszystkich stron. Mamy za sobą trudne lata, nie tylko piłkarskie. Oskarżenia nie pomogą klubowi takiemu jak Juve w pracy nad dyscypliną. Max ma nie tylko kontrakt, ma program rozwojowy na trzy, cztery lata. To samo dotyczy mnie. Jeśli kibice szukają winnego, niech uderzają we mnie przekonywał działacz Juve, biorąc odpowiedzialność na swoje barki.

W teorii może się zatem wydawać, że Allegri może spać spokojnie. Zwolnienie z klubu mu nie grozi. Włoskie media są jednak innego zdania. Prawda jest taka, że dzisiaj tylko dzięki wysokiemu kontraktowi Włoch jest jeszcze odpowiedzialny za prowadzenie zespołu. Jeśli jednak Starej Damie będzie groził brak awansu do fazy pucharowej Champions League, to każde decyzje będą możliwe. Inną sprawą, że kolejny dobry moment na zmianę szkoleniowca może mieć miejsce dopiero w listopadzie, gdy Juventus uda się na przerwę w związku ze startem mundialu w Katarze.

Czytaj więcej: Co słychać u Roberto Baggio? “Przegrałem trzy razy na MŚ w karnych”

Komentarze

Na temat “Allegri musi się w końcu obudzić, Włoch oderwany od rzeczywistości