Allegri: Kean nie może się zagubić

Massimiliano Allegri
Massimiliano Allegri fot. Grzegorz Wajda

Juventus FC w sobotnim spotkaniu przeciwko Empoli FC sięgnął po trzy punkty, które dał drużynie z Piemontu gol Moise Keana. Młody zawodnik pojawił się na boisku po zmianie stron, zdobywając bramkę na wagę wygranej Bianconerich. Trener turyńczyków przekonywał po meczu, że miał rację, nie dając Keanowi możliwości gry od pierwszej minuty, mimo że ten ostatnio jest niezwykle skuteczny.

Czytaj dalej…

Według medialnych doniesień autor dwóch trafień w ostatnich dwóch spotkaniach reprezentacji Włoch wydawał się murowanym kandydatem do gry w pierwszym składzie w szeregach Juve pod nieobecność kontuzjowanego Cristiano Ronaldo. Rzeczywistość okazała się jednak inna, do czego odniósł się Massimiliano Allegri.

– Dobrze jest mieć ambicje, kiedy trenujesz w Juventusie, gdy jesteś otoczony przez grono świetnych piłkarzy. Różnica na tym poziomie to mentalność, która musi opierać się na profesjonalizmie i poczuciu obowiązku do bycia gotowym na ciężką pracę każdego dnia – powiedział trener Bianconerich przed kamerą Sky Sport Italia.

– Kean z pewnością ma cechy, które mogą mieć wpływ na to, że to będzie w przyszłości świetny zawodnik. Niemniej zbyt duża pewność siebie zniszczyła już niejednego młodego piłkarza – kontynuował Allegri.

Jeszcze kilka chwil przed pierwszym gwizdkiem w sobotnim starciu wszystko wskazywało na to, że w pierwszym składzie Juve znajdzie się Paulo Dyabala. Argentyńczyk ostatecznie z powodów zdrowotnych nie mógł wystąpić przeciwko ekipie z Toskanii, co sprawiło, że szkoleniowiec Starej Damy zdecydował się postawić na Rodrigo Bentancura.

– Nie myślałem o tym, aby Kean zagrał w pierwszym składzie z Empoli. To młody zawodnik, który ostatnio zdobył dwie bramki dla reprezentacji Włoch, co skupiło na nim uwagę nie tylko mediów. To musiało kosztować go mnóstwo energii, nie tylko fizycznej, ale i psychicznej. Gdy wrócił ze zgrupowania reprezentacji Włoch, sprawiał wrażenie, jakby nie miał świadomości, co się dzieje wokół niego – wyjaśnił opiekun aktualnych mistrzów Włoch.

– Przed meczem mieliśmy kilku piłkarzy w drużynie, którzy byli ostatnio na zgrupowaniach swoich reprezentacji, więc musieliśmy odpowiednio dzielić wysiłek między tych zawodników. Dybala tuż przed samym meczem poczuł, że ma napięte mięśnie, więc zdecydowaliśmy, że nie będziemy ryzykować jego zdrowia – skwitował Allegri.

Komentarze