Luis Suarez
Luis Suarez fot. Grzegorz Wajda

Afera z egzaminem Suareza! Działacze Juve i piłkarz mogą spać spokojnie?

Luis Suarez stał się dzisiaj bohaterem mediów we Włoszech, ale niestety w negatywnym kontekście. Urugwajczyk tydzień temu zdawał test z języka włoskiego, a dzisiaj pojawiły się doniesienia o tym, że piłkarz zdał egzamin za pomocą “gotowca”. Włoscy dziennikarze ujawniają coraz więcej szczegółów w sprawie.

Czytaj dalej…

Luis Suarez musiał zdać egzamin z języka włoskiego, aby móc starać się o otrzymanie włoskiego paszportu. W pewnym sensie ułatwiać mógł to zawodnikowi fakt, że jego żoną jest Włoszka Sofia Balbi.

Dlaczego uzyskanie włoskiego paszportu było tak istotne dla piłkarza? A dlatego, że ten miał dołączyć do Juventusu FC. W związku z tym, że regulamin w Serie A pozwala klubom z Włoch pozyskiwać jednego zawodnika spoza Unii Europejskiej w trakcie danego mercato, a szeregi Starej Damy zasilił już Amerykanin Weston McKennie, to Suarez musiał starać się o włoskie obywatelstwo.

W minionym tygodniu reprezentant Urugwaju udał się na test z języka włoskiego do Perugii. Suarez przebywał w miejscu, gdzie zdawał test niecałą godzinę, a zwykle egzamin językowy na poziomie B1 trwa grubo ponad 60 minut. Jest dzielony na część pisemną i ustną.

Suarez z “gotowcem”

Oficer włoskiej policki Selvaggio Sarri wszczął dochodzenie, wyjaśniając, że Juventus nie jest obecnie oskarżony o popełnienie przestępstwa. – Klub Serie A poprosił Suareza o przystąpienie do egzaminu – powiedziała przedstawiciel włoskiej policji w rozmowie z Radio Punto Nuovo.

– Juve chciało zarejestrować zawodnika, a Uniwersytet był otwarty na organizację egzaminu. Problemy zaczęły się, gdy napotkali kogoś, kto nie znał języka włoskiego – kontynuował Sarri.

– Formalnie otrzymał dyplom na poziomie średniozaawansowanym, ale odkryliśmy, że wszystko było z góry ustalone – przekonywał oficer policji.

Juventus i Suarez bez winy?

Sarri twierdzi, że Suarez już wcześniej znał pytania, na które miał udzielić odpowiedzi. Tym samym piłkarz miał ułatwione zadanie, bo musiał nauczyć się tylko poprawnych odpowiedzi.

– Nie było presji z zewnątrz, Juventus nie jest obecnie badany, ale zobaczymy, co się pojawi. To ludzie pracujący na Uniwersytecie w Perugii naruszyli przepisy – rzekł włoski oficer.

– Zawodnikowi również nie grozi żadna kara, ponieważ w tego typu sprawach funkcjonariusze publiczni nie wykonują swojej pracy. Prawdą jest, że już wcześniej badaliśmy działania Uniwersytetu w Perugii pod kątem ich mniej niż przejrzystych działań od lutego 2020 roku. W pewnym sensie ludzie z Uniwersytetu mieli pecha, że ​​zrobili to, gdy już byli pod naszą obserwacją – zaznaczył Sarri.

Komentarze