REKLAMA
REKLAMA

SerieALL #6. Czy Conte robi sobie żarty, łamaniec Benjamina Buttona

dodał: Przemysław Langier  |  źródło: SerieA.pl  |  02.11.2020 12:53
SerieALL #6. Czy Conte robi sobie żarty, łamaniec Benjamina Buttona

Antonio Conte  |  fot. Grzegorz Wajda

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
"Conte chyba robi sobie żarty z właścicieli i kibiców" - na takie zdanie trafiłem na Twitterze w czasie ostatniego meczu Interu z Parmą (2:2). A jak to jest naprawdę i gdzie byłby dziś Inter, gdyby futbol był w 100 proc. sprawiedliwy, a więc w tym przypadku w 100 proc. zależny od Conte.

Zapraszamy na nasz nowy cykl w Goal.pl i na SerieA.pl. Po każdej kolejce włoskiej ligi podsumujemy dla Was wszystkie najważniejsze wydarzenia z minionego weekendu. Żadnych opisów meczów, bo one już były. Luźne uwagi i pomeczowe boki.

To nie będzie tekst broniący umiejętności Antonio Conte, który raczej nie przez przypadek nie jest stawiany w jednym rzędzie z tymi największymi. O jego nieudanym romansie z europejskimi pucharami można napisać encyklopedię (i to taką wydaną w sześciu tomach, kolejny być może właśnie powstaje), w poprzednim sezonie punkty gubione na własne życzenie, jak w pamiętnym meczu z Bolonią u siebie, gdy Nerazzuri prowadzili 1:0, grali z przewagą zawodnika, a i tak przegrali 1:2 zupełnie tracąc kontrolę nad meczem, przyczyniły się do tego, że Juventus został doholowany do mistrzostwa. Ale mówienie, że Conte zawala Interowi ostatnio wyniki staje się niesprawiedliwe.

Rafael Benitez za czasów w Liverpoolu mawiał, że ma kontrolę nad każdym ruchem mięśnia u swoich piłkarzy. To godne podziwu, mało jest trenerów, którzy ewentualną indolencję zawodników brali na siebie. Inter właśnie kolejny raz stracił punkty, zremisował z Parmą 2:2, a mogło być jeszcze gorzej, bo przecież po czterech kwadransach przegrywał 0:2. Ale wyłączmy na chwilę oceny, które w takich przypadkach wydają się naturalne i skupmy się na szczegółach. Conte - kolejny raz - z tym wynikiem miał niewiele wspólnego. Wiadomo, każdego trenera ostatecznie rozlicza się z wywalczonych pucharów (lub ich braku), ale tak naprawdę jego rola kończy się w momencie, gdy zawodnik wykańczający akcję przykłada swoją stopę do piłki. Jeśli dostał ją w idealnej chwili, jeśli stworzono mu tzw. stuprocentową okazję, trener wykonał swoją pracę poprawnie. Spójrzmy na mecz z Parmą.

Zanim Gervinho otworzył wynik, Ivan Perisić nie wykorzystał sytuacji sam na sam, a Achraf Hakimi miał tylko dołożyć głowę do idealnego dośrodkowania z lewej strony. Później, gdy gospodarze gonili już wynik, Andrea Ranocchia będąc sam przed Luigim Sepe i mając mnóstwo miejsca wokół (żaden skrócony kąt) trafił wprost w niego, a w doliczonym czasie gry przy wyniku 2:2 Arturo Vidal w podobnej sytuacji uderzył obok bramki. Dodajmy do tego absolutnie przygniatającą przewagę Interu i zadajmy sobie pytanie: czemu jest winny ten biedny Antonio Conte? Co on zrobił źle?

Kilka lat temu serwisy statystyczne wprowadzili do piłkarskiej nowomowy współczynnik xG - gole oczekiwane. Nic lepiej nie pokazuje, czy drużyna grała dobrze, czy jednak całkowicie mecz zawaliła. Strzał z linii bramkowej do "pustaka" ma wartość 1 (czyli gol pewny), natomiast niektóre z desperackich prób z dystansu to 0,01 (bo średnio tylko jedno na sto z takich uderzeń ląduje w siatce). Później wszystko się sumuje i widzimy, jakim wynikiem zakończyłby się mecz, gdyby wynik ten w stu procentach odpowiadał postawie obu drużyn. Inter mecz z Parmą wygrałby 3,05:0,76, czyli na spokoju dwoma-trzema bramkami. Właśnie w takim stosunku zwyciężył w sobotę Conte, remis natomiast jest dziełem niemocy Perisicia, Hakimiego, Ranocchii... Conte od początku sezonu wścieka się na nieskuteczność pod bramką rywala, właściwie co tydzień widzimy jego irytację spowodowaną nieskutecznością. - W piłce nie wygrasz, jeśli nie wepchniesz piłki do siatki. Znów zdominowaliśmy przeciwnika i znów prawie przegraliśmy mecz. To nie pierwszy raz, musimy zacząć wykorzystywać swoje szanse - mówił po ostatnim gwizdku.

Ostatnio w Kijowie xG też było zdecydowanie na korzyść Interu. Szachtar "zdobył" 0,08 oczekiwanych goli, podczas gdy Nerazzuri - 1,96 (zatem wydarzenia na boisku i plan Conte ułożyły się w dwubramkowe zwycięstwo). W przegranych derbach z Milanem było 2,55:2,06 (czyli remis ze wskazaniem). Inter cierpi na jakąś kumulację pecha i niemocy, którą są w stanie przezwyciężyć tylko piłkarze. Odpowiednie piłki przecież dostają. Gdyby wszystkie mecze kończyły się wynikami odpowiadającymi temu, co widzimy na boisku, Inter byłby dziś na drugim miejscu w tabeli i tracił pół punktu do Milanu. Jest szósty i traci pięć. Ale że nie da się wiecznie mieć pecha, spodziewam się błyskawicznego marszu w górę tabeli.

Milan, który jest liderem, wykorzystuje natomiast właściwie swoje maksimum. Oczywiście nie bez znaczenia jest tu rola Zlatana Ibrahimovicia, który jest gościem mogącym dociągnąć ten klub - na San Siro mówią o tym coraz głośniej - do Scudetto. Banałem jest napisanie, że Szwed robi różnicę, ale trzeba powiedzieć wprost: taką różnicą wygrywa się tytuły. W czasie, gdy piłkarze Interu mają problem skierować piłkę do pustej bramki, Zlatan kolejny raz ekwilibrystycznym łamańcem zapewnia trzy punkty, tym razem kosztem Udinese. "Ibra" robi wszystko, by nie dało się jednoznacznie ocenić, czy większą rolę w Milanie odgrywa na boisku, czy poza nim. Odkąd znów zakłada czerwono-czarną koszulkę, był bezpośrednio zamieszany w 23 gole (w 22 występach!) - 17 z nich sam strzelił, przy sześciu asystował. Jest najlepszym piłkarzem Serie A po lockdownie (14 goli, pięć asyst). Jednocześnie Davide Calabria mówił niedawno, że wszyscy są zafascynowani jego sposobem przygotowywania do meczów i starają się je kopiować. Brahim Diaz, który w Udine większość spotkania przesiedział na ławce, napisał później w swoich social mediach: "nie ma to jak oglądać show Benjamina Buttona z pierwszego rzędu".

Podsumowując weekend nie można przejść obojętnie obok Sassuolo. "Mała Atalanta" Roberto de Zerbiego do tej pory grała pięknie, ale ze słabymi. No to teraz na rozkład wzięła Napoli grając bez Berardiego, Djuricica i Caputo. Biorąc pod uwagę, że to jedyna drużyna w czołówce nie mająca terminarzu wypakowanego pod sufit i jak widzimy po starciu na San Paolo - mająca całkiem niezłe rezerwy - lekceważenie jej przez wielkich może okazać się ich niewybaczalnym błędem.

Mecz kolejki



Torino - Lazio 3:4. W grudniu 2019 roku rozpędzające się Lazio dość nieoczekiwanie pokonało Juventus, a później się okazało, że się tym Juventusem... stało. To Bianconeri byli do tej pory znani z cynicznej umiejętności karcenia rywali po 90. minucie, ale od tamtego czasu nikt nie robił tego tak regularnie jak Lazio. Tym razem Biancocelesti przeszli samych siebie, bo cios na 2:3 otrzymali w 87. minucie, a zdołali wygrać. Torino zatem pozostaje z punktem na koncie i 14 bramkami straconymi w ostatnich czterech meczach, mimo iż tylko w ostatnich dwóch kolejkach tuż przed końcem spotkań prowadziło z Sassuolo 3:1, a z Lazio 3:2. Trener Marco Giampaolo po ostatnim gwizdku: - Przed Torino mecze z Genoą i Crotone, więc pojawiają się pytania, czy odbijemy się i zdobędziemy sześć punktów? Nie wiem, u nas wszystko jest możliwe i wszystko jest niemożliwe. Musimy zrozumieć, że poczucie własnej wartości buduje się kawałek po kawałku. Nie wiem, co mam powiedzieć swoim graczom? Mam tylko nadzieję, że jest w nich taka złość, chęć do zniszczenia świata, jak u mnie. Może potrzebujemy egzorcysty?

Wydarzenie kolejki



Powrót Cristiano Ronaldo. Po 35 dniach kwarantanny, po opuszczeniu meczu z Barceloną i dwóch spotkań ligowych, znów mogliśmy cieszyć oko grą Portugalczyka. I to jak. Juventus do momentu jego wejścia na boisko męczył się ze Spezią, remisował 1:1 i wydawało się, że jest znacznie bliżej kolejnej szokującej straty niż pewnego zwycięstwa. Ale skoro Andrea Pirlo miał pod ręką Ronaldo, czemu miał z niego nie skorzystać? Gol chwilę po wejściu na boisko, kolejny później z karnego, zwycięstwo 4:1 i wiadoma odpowiedź na pytanie: gdzie jest Juventus bez niego?

Postać kolejki



Całkiem możliwe, że Ronaldo trafiłby i do tej rubryki, gdyby nie Zlatan Ibrahimović. Szwed po spotkaniu w Udine rzucił do Paolo Maldiniego: podpisujcie ze mną kontrakt na kolejny sezon, albo kończę karierę. Cokolwiek robi w tej chwili Maldini, jeśli nie jest to przygotowywanie nowej umowy dla "Ibry", jest marnowaniem czasu.

Polak kolejki



Jeden z serwisów traktujących o Fiorentinie po meczu z Romą (0:2) napisał: widzieliśmy Bartłomieja Drągowskiego i potem długo nic, wyglądaliśmy jak stado owiec bez pasterza. Polak zaliczył kolejny świetny występ i mimo porażki, to jego wybieramy najlepszym polskim piłkarzem w tej kolejce Serie A. Podwójna interwencja z 36. minuty niedzielnego meczu to coś, co - jeśli taki filmik kiedykolwiek powstanie - znajdzie się w kompilacji "The Best of Drągowski".
Pozostali Polacy niczym szczególnym się nie zapisali. Generalnie poprawny mecz w derbach Genui (1:1) rozegrał Bartosz Bereszyński, ale zanotował jedną fatalną stratę, po której Sampdoria mogła przegrać (podobną do tej z poprzedniego sezonu, gdy piłkę pod polem karnym odebrał mu Filip Jagiełło, co wtedy zakończyło się golem dla Genoi). Karol Linetty stał się bardzo ważnym punktem Torino, ale w starciu z Lazio nie zanotował żadnego błysku. O Piotrze Zielińskim, który wszedł z ławki, Gennaro Gattuso mówi wprost: ma do nadrobienia braki po powrocie, Arkadiusz Reca znów był jednym z najbardziej eksploatowanych piłkarzy Crotone w ofensywie i dopisał kolejny mały plusik po meczu z Atalantą (1:2), a Łukasz Skorupski zagrał tradycyjnie - co miał wybronić z Cagliari (3:2) wybronił, co miał puścić - puścił. Sebastian Walukiewicz nie popisał się przy pierwszym golu dla Bolonii, gdy zostawił Musie Barrowowi na tyle dużo miejsca, że ten i bez trudu wykonał zwód, i później oddał strzał.

Gol kolejki



Wyboru dokonywaliśmy pomiędzy wspomnianym wyżej trafieniem Barrowa, a uderzeniem Francka Kessiego, które zapewniło Milanowi prowadzenie w Udine. Ostatecznie decydujemy się na to pierwsze ze względu na zwód i precyzję. Piłka wylądowała w samym "okienku". Na wideo od 1:45.


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 2 komentarze

xxBANGxx | 02.11.2020 18:34

Dobry artykuł, pozdrawiam. (Inter faktycznie ma trochę pecha)

buzerantxD | 02.11.2020 19:13

Ciekawy tekst, szkoda ze tak krotki.



seriea.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy