REKLAMA
REKLAMA

LE: Lech ratuje awans w ostatnich sekundach

dodał: Adam Buciński  |  źródło: LigaEuropejska.goal.pl  |  19.07.2018 19:00
LE: Lech ratuje awans w ostatnich sekundach

Łukasz Trałka  |  fot. ASInfo

Jak odebrać najlepszy bonus od bukmachera?
To miał być łatwy awans Kolejorza do kolejnej rundy. Niestety, stało się zupełnie inaczej. Poznaniacy roztrwonili całą przewagę z pierwszego spotkania i do ostatnich sekund musieli drżeć o pozytywny wynik. Na szczęście wszystko skończyło się tylko na strachu, a bramkę na wagę awansu strzelił już w doliczonym czasie gry Łukasz Trałka.

Wakacje na boisku


Oba zespoły niestety nie pokazały nam zbyt wielu ciekawych akcji w pierwszej części gry. Zarówno Lech jak i Gandzasar zdawały się być jeszcze w mocno "urlopowej" formie, a po pierwszych dwudziestu pięciu minutach warto było odnotować tylko jedną sytuację. Był to próba Tiby z rzutu wolnego, który bardzo dobrze uderzył futbolówkę i zmusił do interwencji bramkarza z Armenii.

W 33. minucie świetną sytuację miał także Maciej Makuszewski. Dostał on świetną piłkę z lewego strony boiska, jednak nie popisał podczas próby strzału i zaprzepaścił szansę na prowadzenie. Szkoda, tym bardziej, że piłkarz Kolejorza był zupełnie niekryty i miał dużo czasu na podjęcie lepszej decyzji. Z kolei minutę przed końcem pierwsze połowy bliski strzelenia gola był zespół Gandzasaru, ale z odległości około dziesięciu metrów od bramki pomylił się Musonda.

Dramat w dwóch aktach


Komentatorzy jeszcze przed przerwą ostrzegali, że jeśli Lech nie zacznie grać na miarę swoim możliwości to może skończyć tragicznie. Słowa przerodziły się w czyny już pięć minut po ponownym gwizdku sędziego, kiedy to gola zdobył Lubambo Musonda. Bohaterem tej akcj był jednak Gegham Harutyunyan, który ściągnął na siebie uwagę dwóch obrońców, a następnie klatką piersiową dograł piłkę do swojego kolegi z zespołu. Musonda potężnym strzałem z szesnastu metrów nie dał żadnych szans bramkarzowi Kolejorza na dobrą interwencję.

Siedemnaście minut później Harutyunyan ponownie zachwycił kibiców na stadionie. Tym razem sam zdobył bramkę, perfekcyjnie strzelając z rzutu rożnego. Uderzenie było podręcznikowe, a Lech znalazł się w piłkarskim piekle, gdyż w tym momencie cała ich przewaga z Poznania została zniwelowana.

Trałka bohaterem


Po tym trafieniu Lech musiał się przebudzić, aby odmienić losy tego spotkania. W 76. minucie Piotr Tomasik huknął z ostrego kąta, jednak futbolówka trafiła tylko w słupek, zaś na chwilę przed końcem meczu Christian Gytkjaer zmarnował dobrą okazję i nie pokonał bramkarza z czternastu metrów. Kiedy wydawało się, że dogrywka jest rzeczą nieuniknioną, świetnie w polu karnym znalazł się Łukasz Trałka i głową skierował piłkę do siatki. Tym samym Lechowi udało się uciec spod katowskiego miecza.

Teraz zawodnicy Kolejorza wrócą do Polski, gdyż już w niedziele rozegrają swoje pierwsze spotkanie w ramach pierwszej kolejki Ekstraklasy. Ich przeciwnikiem będzie Wisła Płock.

Gandzasar Kapan - Lech Poznań 2:1 (0:0)

1:0 Musonda 50'
2:0 Harutyunyan 67'
2:1 Trałka 94'

Żółte kartki:
Gandzasar: Nranyan, Sverchinski,Kchachatryan
Lech: Makuszewski

Gandzasar (4-4-2): Meliksetyan - Kchachatryan, Ishkhanyan, Tomic, Sverchinski - Junior, Angulo, Yuspashyan (Ohanyan 64'), Musonda - Harutyunyan, Nranyan (Poghosyan 82')

Lech (4-2-3-1): Putnocky - Cywka, Janicki, Vujadinovic, De Marco - Gajos (Radut 60'), Trałka - Makuszewski, Tiba (Jevtić 60'), Tomasik - Gytkjaer

Sędzia główny: Mohammed Al-Hakim (Szwecja)
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 4 komentarze

sortowanie: rosnąco | malejąco

Matix | 19.07.2018 21:33

Oglądałem i muszę napisać, że był to jeden z najgorszych meczów, jakie widziałem w życiu..

Joker | 19.07.2018 21:40

Matix
To oznacza iż rzadko oglądasz nasze kluby w kwalifikacjach do pucharów, bo 90% tych meczów tak wyglada :)

Lech na mega farcie, bo z tą żenadą to maks na dgr zasłużyli... Ormianie do przerwy nic nie zrobili (podobnie jak Lech), choć i tak 2 dobre okazję mieli (Lech 1), ale po przerwie trzeba im oddać, że potrafili nieźle pocisnąć... Można wyróżnić paru grajków, którzy w naszej lidze pewnie by sobie poradzili, myślę o zawodnikach nr 2, 6, 11 i 22, sorry ale nazwisk nie zapamiętałem... Choć ten nr 22 to tak głównie gra tyłem do bramki plus powtarzalność z wolnych...

Matix | 19.07.2018 21:47

joker mi się marzy, żeby kiedyś polska ekstraklasa awansowała do pierwszej 15-tki rankingu UEFA i mogła wystawiać dwie drużyny w el. LM ;)

Fonek | 19.07.2018 23:31

Chyba póki co zostaje ci granie w FMa tam jest to możliwe, w prawdziwym życiu no jak widać średnio. Póki co przydało by się awansować w rankingu żeby znów zaczynać od chociaż II rundy bo chyba z rok albo dwa lata temu spadliśmy, jeśli się nie mylę.



seriea.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy