Karol Linetty
Karol Linetty fot. PressFocus

100 dni Linettego od transferu do Torino. Byk do oszlifowania

Karol Linetty w trakcie ostatniej sesji transferowej zamienił UC Sampdorię na Torino FC. Transakcja zamknęła się w kwocie 7,5 miliona euro plus 1,5 miliona euro w formie dodatkowych bonusów. Z kolei sam zainteresowany otrzymał znaczną podwyżkę, mogąc liczyć na zarobki 2,5 miliona euro rocznie. Reprezentant Polski na transferze do klubu z Piemontu zyskał nie tylko finansowo, ale również prestiżowo, dołączając do ekipy, mającej stałe miejsce w jednym z najpopularniejszych włoskich tytułów prasowych, na co wpływ ma fakt, że prezesem zarządu RCS MediaGroup, czyli wydawcy La Gazzetta dello Sport, jest Urbano Cairo, będący prezydentem Il Toro. Jak w nowej rzeczywistości radzi sobie polski pomocnik?

  • 100 dni Karola Linettego w Turynie, to czas bez oczekiwanego błysku w grze
  • Nie tylko reprezentant polski zawodzi w klubie. Torino zdaniem dziennikarza Canal+ Tomasza Lipińskiego to anonimowa masa, nie licząc Andrei Balotiego.
  • Marco Giampaolo ma za sobą spotkanie z kibicami. Czy to będzie upadek przed odrodzeniem?

Karol Linetty to zawodnik, który na Półwyspie Apenińskim gra już od 2016 roku. W rozgrywkach Serie A zaliczył 134 mecze, notując 12 trafień i 12 asyst. Jak dotąd tylko jeden z goli został strzelony w turyńskiej drużynie, co jak na potencjał piłkarza, nie powala na kolana. Zwolennikiem transferu reprezentanta Polski był Marco Giampaolo, który znał środkowego pomocnika z pracy w ekipie z Ligurii. Ten miał być jednym z tych, który zagwarantuje spokój w drugiej linii. Na dzisiaj trudno jednoznacznie stwierdzić, czy polski piłkarz spełnia pokładane w nim nadzieje.

Początek w wykonaniu Linettego mógł zadowalać. Październik nastrajał optymizmem na przyszłość. Najpierw były zawodnik Lecha Poznań jako zawodnik Torino zdobył bramkę w reprezentacji Polski przeciwko Bośni i Hercegowinie, a kilka dni później wpisał się na listę strzelców w spotkaniu we mgle z US Sassualo. Wtedy wydawało się, że przyszłość Linetty’ego rysuje się w jaskrawych barwach.

Pracoholik, który musi wejść na odpowiednie tory

Listopad i pierwsze dni grudnia w wykonaniu polskiego zawodnika zamazują jednak dobre wrażenie z pierwszych tygodni. Piłkarz zaliczył w nowym zespole już blisko 1000 minut na boisku, ale nie daje mu tyle jakości, ile się od niego oczekuje. Pojedynczy impuls to za mało, jak na zawodnika, który był jednym z najdroższych w klubie z Piemontu w trakcie ostatniego okienka transferowego.

– Początek Karola Linettego w Torino na pewno był bardzo udany. Zrobił na wszystkich dobre wrażenie. Później natomiast zaliczył zjazd w dół. W derbach Turynu było nieco lepiej. Wydaje mi się jednak, że Torino potrzebuje pomocnika o cechach przywódczych, bo na dzisiaj wygląda to tak, że zawodnicy grający w drugiej linii w tej ekipie są bardzo podobni do siebie – przekonuje w rozmowie z Goal.pl dziennikarz Canal+ Tomasz Lipiński.

Polski piłkarz nie jest oczywiście jedynym winowajcą obecnej postawy turyńskiej drużyny. W zasadzie nie licząc Andrei Belottiego, to zawodzą wszyscy. Jednocześnie fakt, że Byki są w strefie spadkowej, nie może zaskakiwać. Były przebłyski dobrej gry, ale turyński team ma jeden poważny problem, który punktuje znany ekspert od włoskiej piłki.

– Całe Torino zawodzi. Nie tylko reprezentant Polski. W ostatnich sezonach, porównując tę ekipę do polskich realiów, to jest taka Wisła Płock. Niezależnie, kto dołączy do tej drużyny, to później obniża swoją wartość i jakość. Takie odnoszę wrażenie. Oczywiście jest Andrea Belotti, ale oprócz niego, to taka anonimowa masa. Gdyby nie to, że Linetty to Polak, to byśmy pewnie nie mówili o tym transferze w ogóle Trudno powiedzieć, aby ktokolwiek się tam wybił – twierdzi dziennikarz.

Schizofrenia po turyńsku

Po zremisowanym bezbramkowo spotkaniu z FC Crotone piłkarze Byków stanęli do rywalizacji z Interem Mediolan. Jeden z głównych pretendentów do scudetto przystępował do tej potyczki w roli zdecydowanego faworyta. Torino jednak w pierwszej części gry zaskoczyło. Kłopot w tym, że w drugiej połowie drużyna z Piemontu zaliczyła niesamowitą metamorfozę na minus, którą starał się wyjaśnić nasz rozmówca.

Turyńczycy prowadzili 2:0, ale tylko dlatego, że przeciwnik na to pozwolił. Gdy tylko Inter zabrał się do roboty, to później Torino nie było widoczne. To było dla mnie coś przeraźliwego. Jeśli prowadzi się na San Siro po godzinie gry 2:0, nie można tak grać, jak Torino w drugiej połowie. W ostatnich 30 minutach ten zespół wyglądał na zebrany na podwórku. Przysłowiowa 4A grała z 8B – ocenił Lipiński.

Widziałem ostatnio niesamowite porównanie, że w momencie, gdyby wzięło się pod uwagę pierwsze 45 minut gry, to Torino miałoby 20 punktów. Pod tym względem znajdowałoby się na pierwszym miejscu w tabeli. Gdybyśmy jednak wzięli pod uwagę tylko czas od 45 do 90 minuty w wykonaniu tej drużyny, to bilans liczyłby tylko dwa „oczka”, co skutkowałoby tym, że Torino byłoby na ostatnim miejscu. Kompletnie schizofrenia. Tak fatalnej metamorfozy w przerwie nie przechodzi żaden zespół w Europie – dodał dziennikarz Canal+.

Najwyższa pora zacząć marsz w górę tabeli

Torino po rozegraniu 10 spotkań legitymuje się dorobkiem zaledwie sześciu punktów na koncie. W związku z tym coraz częściej słychać głosy we włoskich mediach, że posada obecnego szkoleniowca Torino jest zagrożona. Dość byłego opiekuna w klubie mają też fani Il Toro.

Marco Giampoalo to na pewno nie jest postać nietykalna. Jeśli pojawią się kolejne porażki, to potrafię sobie wyobrazić, że dojdzie do zwolnienia tego trenera. Jak ewentualne zwolnienie wpłynęłoby na przyszłość Linettego? Trudno cokolwiek powiedzieć. W futbolu jest wiele paradoksów. Może tak się stać, że odejdzie „trenerski ojciec” zawodnika, ale przyjdzie nowy trener, który da nowy impuls i możemy zobaczyć Linetty’ego w lepszym wydaniu. Na pewno nie dojdzie do tego, że po ewentualnym zwolnieniu Marco Giampaolo w klubie zaczną się analizy związane z ewentualnym rozstanie z Linettym. To zawodnik, który już na tyle długo jest we Włoszech, że na pewno nie jest traktowany, jako typowy piłkarz jednego trenera. Jeśli tylko Torino będzie grało na poziomie środka tabeli, to na pewno zespół także dzięki postawie Linettego będzie zyskiwał – nastrajał optymizmem Tomasz Lipiński.

W kontekście trenera Byków warto odnotować, że za nim środowe spotkanie z kibicami, w którego trakcie sporo słów krytyki usłyszał w swoją stronę. Dosadnych haseł nie brakowało, ale mimo wszystko Marco Giampaolo stanął twarzą w twarz z przedstawicielami grup kibicowskich Torino, mając jednocześnie nadzieję, że krytyka przerodzi się wkrótce w pochwały. Pierwsza okazja do poprawienia nastrojów sympatyków Il Toro już w sobotę w starciu przeciwko Udinese Calcio.

Komentarze